Tegoroczne lato w NBA zdominował temat, który jeszcze kilka lat temu był niszową kwestią księgową – tak zwany „drugi próg” systemu pułapu płac. To właśnie on stoi za większością głośnych ruchów kadrowych ostatnich tygodni, od rozbiórki mistrzowskiego składu Boston Celtics po decyzję Victora Wembanyamy o dobrowolnej rezygnacji z części zarobków.
Czym właściwie jest drugi próg?
Na sezon 2026/2027 drugi próg ustalono na poziomie 221 686 000 dolarów. W praktyce działa on jak twardy limit płac – przekroczenie tej kwoty sprawia, że budowanie konkurencyjnego składu staje się niemal niemożliwe, ponieważ ograniczenia dotyczą jednocześnie drafu, wolnej agencji oraz rynku transferowego. Dziennikarz Yahoo Sports Ben Rohrbach, autor analizy, na której opieramy ten materiał, nie ma wątpliwości: to właśnie ten mechanizm, obok tankowania i zarządzania minutami gwiazd w poprzednich latach, stał się dziś głównym tematem rozmów o lidze – ze szkodą, jego zdaniem, dla samej koszykówki.
Celtics jako podręcznikowy przykład rozbiórki
Najbardziej wymowny przykład stanowi Boston Celtics – mistrz NBA z 2024 roku. Aby zejść poniżej drugiego progu, klub musiał sprzedawać swoich zawodników pojedynczo: najpierw wymienił Jrue’ego Holidaya i Kristapsa Porzingisa, następnie pozwolił odejść w wolnej agencji Alowi Horfordowi i Luke’owi Kornetowi, a na końcu rozstał się z Jaylenem Brownem. Dyrektor klubu Brad Stevens tłumaczył to wprost podczas niedawnej konferencji prasowej:
Ścieżka wyglądała nieco trudniej, gdy 70 procent naszego pułapu płac i tak wysoki procent wykorzystania było związane z dwoma zawodnikami.
Chodziło oczywiście o maksymalne kontrakty Browna oraz Jaysona Tatuma. Rohrbach zadaje w swoim tekście pytanie, czy to nie jest sedno problemu – skoro drużyna nie jest w stanie utrzymać się finansowo z dwoma zawodnikami, którzy zbudowali fundament mistrzowskiego zespołu, to może z samym modelem jest coś nie tak.
Knicks nie mogą zatrzymać bohatera tytułu
Podobny dylemat dotknął New York Knicks. Mitchell Robinson, kluczowa postać drużyny, która zaledwie miesiąc temu sięgnęła po mistrzostwo, została stracona przez klub właśnie z obawy przed przekroczeniem drugiego progu. Właściciel Knicks, James Dolan, ujął to w czerwcu bez ogródek w rozmowie z rozgłośnią WFAN:
Są pewne rzeczy w NBA, które trzeba by być samobójcą, żeby zrobić. Jedną z nich jest drugi próg.
Wembanyama poświęca miliony dla klubu
Najbardziej spektakularnym przykładem reakcji na system pozostaje jednak decyzja Victora Wembanyamy. Gwiazdor San Antonio Spurs podpisał pięcioletnie przedłużenie kontraktu warte 252 miliony dolarów, jednak świadomie wybrał pułap 25 procent limitu płac zamiast dostępnych mu 30 procent, które mogłyby podnieść wartość umowy do niemal 303 milionów dolarów. Taka decyzja pozwoli Spurs zaoszczędzić ponad 50 milionów dolarów w trakcie trwania kontraktu – co z kolei powinno ułatwić klubowi zatrzymanie w przyszłości Stephona Castle’a oraz Dylana Harpera przy jednoczesnym utrzymaniu konkurencyjnego składu wokół całej trójki.
Gracze kontra system
Nie wszyscy jednak zgadzają się, że ciężar budowy zespołu powinien spadać na barki samych zawodników. Nowy dyrektor wykonawczy związku zawodowego graczy (NBPA), David Kelly, przekazał dziennikarzom w zeszłym tygodniu:
Nasze stanowisko jest takie, że system nie powinien wymagać od zawodnika dźwigania całego tego ciężaru. Nie powinien stawiać gracza w sytuacji, w której to on musi utrzymać drużynę razem. System, który to robi, jest dla nas problemem.
Warto jednak dodać, że to sam związek zgodził się na wprowadzenie systemu progów w poprzednim układzie zbiorowym z 2023 roku, co stawia go dziś w trudnej pozycji negocjacyjnej przed kolejnymi rozmowami zaplanowanymi na 2029 rok.
Silver: „To nie jest przypadek”
Komisarz ligi Adam Silver nie zostawia złudzeń co do intencji NBA. Podczas wtorkowego spotkania Rady Gubernatorów w Las Vegas stwierdził wprost:
To zdecydowanie nie jest niezamierzony skutek uboczny. System działa bardzo dobrze.
Zdaniem ligi, aprony mają wyrównywać szanse mniejszych i większych rynków, a efektem ubocznym – w rzeczywistości pożądanym przez samą ligę – jest częsta rotacja mistrzów: ostatnie osiem sezonów przyniosło ośmiu różnych triumfatorów, po raz pierwszy w historii NBA.
Cena dla kibiców
Rohrbach kończy swoją analizę pytaniem, czy w lidze zbudowanej na dynastiach – takich jak Lakers i Celtics lat 80. czy Bulls lat 90. – nie tracimy czegoś ważnego, gdy składy zmieniają się nie do poznania z sezonu na sezon. Jego zdaniem to właśnie kibice mogą ostatecznie zapłacić najwyższą cenę za system, który zmusza kluby do rozstawania się z ulubionymi zawodnikami tuż po osiągnięciu sukcesu.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










