To był wieczór, który przypomniał wszystkim, dlaczego nigdy nie wolno skreślać dynastii z San Francisco. Golden State Warriors, startujący z 10. pozycji, wyeliminowali Los Angeles Clippers po dramatycznym zwycięstwie 126:121. Po meczu trener Steve Kerr nie krył rozbawienia faktem, że dzięki nowym przepisom ligi jego zespół wciąż liczy się w grze o pierścień.
„Skończyliśmy na 10. miejscu. Mamy szczęście, że tu jesteśmy. Jeszcze 7-8 lat temu bylibyśmy już na wakacjach. Chcę podziękować lidze za stworzenie turnieju Play-In. Dziękuję, Adamie” – zażartował Kerr, puszczając oko do komisarza Silvera.
„30 robi to, co zawsze” – Magia Stephena Curry’ego
Głównym architektem sukcesu był nie kto inny jak Stephen Curry. Lider GSW uciszył krytyków, którzy sugerowali, że powinien odpoczywać do końca sezonu. Curry rzucił 35 punktów, trafiając 7 z 12 rzutów za trzy. Nawet rywale musieli uznać jego wielkość – Darius Garland skwitował występ krótko: „30 zrobił to, co zawsze robi 30”.
Wsparciem dla Curry’ego był Kristaps Porzingis, który został wybrany Graczem Meczu. Łotysz zanotował niezwykle efektywne 20 punktów przy skuteczności 8/12 z pola.
BOX SCORE: WARRIORS vs CLIPPERS (PLAY-IN 2026)
Waleczny Garland i bolesne pożegnanie Clippers
Po stronie Clippers najjaśniejszym punktem był Darius Garland. Rozgrywający, który trafił do LA w głośnej wymianie za Jamesa Hardena, grał mimo bólu po operacji dużego palca u nogi.
„Chciałem udowodnić, że wciąż jestem jednym z tych gości w tej lidze, mimo że gram na dziewięciu palcach” – przyznał po meczu.
Niestety wysiłek Garlanda nie wystarczył na odrodzonych Warriors.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.











