Władze Euroligi podjęły kluczową decyzję – w sezonie 2026/27 nie doczekamy się rewolucji, na którą niektórzy liczyli (lub której inni się obawiali). Zarząd ligi potwierdził zachowanie obecnego formatu: 20 zespołów, pełna faza zasadnicza „każdy z każdym” (double round-robin) i morderczy maraton 38 kolejek.
Choć nowy CEO, Chus Bueno, przyznał, że trwają wewnętrzne dyskusje nad podziałem ligi na konferencje, taki ruch miałby sens jedynie przy ekspansji do co najmniej 22 drużyn. Na ten moment priorytetem pozostaje utrzymanie wpływów z praw telewizyjnych oraz biletów, które przy mniejszej liczbie meczów mogłyby drastycznie spaść.
Kto zagra w elicie? Znaki zapytania i pewniaki
Choć lista uczestników na sezon 2026/27 nie jest jeszcze w 100% zamknięta, znamy już zarys stawki. Hapoel Tel Awiw zapewnił sobie miejsce dzięki awansowi do tegorocznych Play-offów. Z kolei Dubaj kontynuuje swoją 5-letnią przygodę z licencją.
Największe emocje budzą jednak kwestie pozasportowe:
• Saga gigantów: Real Madryt i Fenerbahce wciąż nie podpisały nowych, długoterminowych umów.
• Dramat w Monaco: Klub z Księstwa otarł się o bankructwo, a sprawa jego finansów została odroczona przez sąd do 12 czerwca 2026 roku.
• Paryski znak zapytania: Paris Basketball grało w tym sezonie na „dzikiej karcie”, a rozmowy o stałej współpracy trwają.
SKŁAD EUROLIGI: STATUS NA SEZON 2025/26 I 2026/27
Oto zestawienie 20 potęg, które tworzą obecny ekosystem najlepszej koszykówki w Europie.











