Passa dziesięciu zwycięstw z rzędu Fenerbahçe Beko w lidze tureckiej przeszła do historii. Liderzy tabeli niespodziewanie ulegli na wyjeździe ekipie Esenler Erokspor 88:94. Choć na papierze zespół z Stambułu wciąż dominuje w Europie i na krajowym podwórku, trener Šarūnas Jasikevičius po meczu nie zostawił na swoich zawodnikach suchej nitki.
„Pierwsze miejsce tuszuje wiele problemów”
Saras, znany ze swojego bezkompromisowego podejścia i „ciężkiej ręki”, skrytykował mentalność drużyny. Według niego bycie liderem zarówno w EuroLidze, jak i lidze tureckiej, uśpiło czujność zawodników.
„Ogólnie rzecz biorąc, nie przyjeżdżamy przygotowani na niektóre mecze, a nasze podejście nie jest dobre. Bycie na pierwszym miejscu może tuszować wiele rzeczy” – przyznał otwarcie Jasikevičius.
Trener podkreślił, że to najbardziej niebezpieczny moment sezonu. Zbliżające się play-offy wymagają najwyższej koncentracji, której w starciu z Eroksporem zabrakło – Fenerbahçe popełniło aż 17 strat, momentami całkowicie tracąc kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami.
Kontuzje to nie wymówka
Mimo że zespół zmaga się z urazami kilku kluczowych graczy, litewski szkoleniowiec jasno dał do zrozumienia, że nie zamierza używać tego jako tarczy.
„Mamy kontuzje i one tworzą problemy, ale nie mogę powiedzieć, by znajdowały się na szczycie listy naszych bolączek” – uciął temat Jasikevičius.
PODSUMOWANIE MECZU: Esenler Erokspor vs. Fenerbahçe Beko (94:88)











