Reprezentacja Polski kobiet ma za sobą niezwykle intensywne otwarcie Mistrzostw Świata FIBA 3×3 na Placu Defilad. Bilans 1-1 — wysokie zwycięstwo z Madagaskarem (20:10) oraz minimalna, bolesna przegrana z Czechami (12:14) — pozostawia Biało-Czerwone w grze o awans, ale w pomeczowych wypowiedziach naszych reprezentantek dominowała sportowa złość, chęć natychmiastowego rewanżu oraz chłodna analiza taktycznych błędów.
Klaudia Gertchen: Taki jest ten sport, ale czujemy ogromny niedosyt
Skrzydłowa reprezentacji Polski nie ukrywała frustracji po wieczornej przegranej z sąsiadkami zza południowej granicy. Zwróciła uwagę na brak skuteczności w rzutach z dystansu, które w koszykówce 3×3 potrafią błyskawicznie odwrócić losy każdego spotkania.
„Wiedziałyśmy, że Czeszki grają agresywnie. Cóż, wkurzyłam się, chciałabym jeszcze raz wyjść na ten mecz, bo mogłyśmy zrobić więcej. Szkoda, że nie wpadały nam proste dwójki. Taki jest jednak sport, a tym bardziej nieprzewidywalna koszykówka 3×3. Tutaj każdy może wygrać z każdym i zrobimy wszystko, żeby zwyciężyć w dwóch ostatnich spotkaniach”.
Aleksandra Zięmborska: Miałyśmy za mało fauli, trzeba wykorzystywać brudną grę
Liderka ofensywna kadry z pierwszego spotkania poddała analizie kryteria sędziowania oraz brak odpowiedniej odpowiedzi fizycznej ze strony polskiego zespołu w drugim meczu. Polki zbyt delikatnie potraktowały rywalki w defensywie, co uniemożliwiło wybicie ich z uderzenia.
„Nie można się dostosować do „brudnej gry”, ale trzeba wykorzystywać to, że sędziowie dużo puszczają. Nie wykorzystałyśmy tego, bo miałyśmy tylko dwa faule w całym meczu. Powinnyśmy złapać więcej przewinień i wtedy mecz mógłby potoczyć się inaczej. Skala trudności na pewno będzie rosnąć. Nasza grupa jest najtrudniejszą na tym turnieju i tutaj każdy może wygrać z każdym. Pozostaje walka o jak najlepsze rozstawienie i zobaczymy, jak będzie”.
Anna Pawłowska: Za dużo wolnego miejsca na dystansie kosztowało nas stratę przewagi
Rozgrywająca reprezentacji polski odniosła się do kluczowych momentów spotkania z Czechami, w których rywalki przejęły inicjatywę za sprawą rzutów zza łuku, a także wyjaśniła kulisy ostatniej, nerwowej akcji turniejowej.
„W koszykówce 3×3 nie możemy długo rozpamiętywać meczów, bo za chwilę mamy następne. Było to dopiero drugie spotkanie w grupie. Mamy dzień odpoczynku, przygotowujemy się na kolejne rywalki i będziemy walczyć tak samo. Ostatnia akcja tak miała wyglądać. Nie miałyśmy więcej czasu, a w dwie sekundy nie jest łatwo oddać rzut, bo nie wiemy, jak zachowa się obrona. Dałyśmy rywalkom za dużo możliwości do oddawania rzutów za dwa i przez to roztrwoniłyśmy naszą przewagę”.
źródło: pzkosz.pl










