Wade Baldwin, jedna z najjaśniejszych gwiazd europejskich parkietów, rzucił nowe światło na kulisy swojego transferu do Stambułu. W szczerym wywiadzie dla Basketball Sphere Amerykanin przyznał, że mimo konkretnej oferty powrotu do NBA, wybrał walkę o dominację w Eurolidze w barwach Fenerbahce Beko Stambuł.
„Chciałem zostać liderem najlepszej ekipy Europy”
Fenerbahce pewnie kroczy po obronę tytułu mistrza Europy, zajmując obecnie fotel lidera tabeli Euroligi. Baldwin, który dołączył do zespołu w zeszłym roku, stał się centralną postacią w układance trenera, przejmując rolę boiskowego lidera.
– W zeszłym roku zdobyliśmy mistrzostwo. Sprowadzono mnie jako jednego z topowych wolnych agentów, obok takich graczy jak Evan Fournier. Udało mi się wygrać tytuł w pierwszym roku, a teraz mamy szansę zrobić to ponownie – mówi Baldwin.
Amerykanin nie kryje swoich ambicji indywidualnych. W tym sezonie mierzy w statuetkę MVP oraz miejsce w pierwszej piątce All-EuroLeague. Statystyki potwierdzają jego słowa: Baldwin jest obecnie najlepszym punktującym, asystentem i liderem rankingu PIR (wskaźnik efektywności) w swojej drużynie.
Clippers, Real i Maccabi na liście odrzuconych
Najbardziej sensacyjnym wątkiem rozmowy były opcje, jakie Baldwin miał na stole przed podpisaniem kontraktu z tureckim gigantem. Okazuje się, że powrót do NBA był na wyciągnięcie ręki.
- Los Angeles Clippers: Jedyny zespół z NBA, który złożył konkretną ofertę.
- Real Madryt: Gigant z Hiszpanii chciał zakontraktować Amerykanina.
- Maccabi Tel Awiw: Poprzedni klub Baldwina walczył o jego zatrzymanie.
– To były trzy lub cztery drużyny, które brałem pod uwagę. Wybrałem Fenerbahce – krótko podsumował rozgrywający. Decyzja o odrzuceniu Clippers pokazuje, jak silną pozycję ma obecnie Euroliga i jak bardzo Baldwin ceni sobie rolę lidera w zespole walczącym o najwyższe laury na Starym Kontynencie.











