Ostatni sezon przejdzie do historii jako moment, w którym budżety topowych programów NCAA wzrosły średnio o 15–20% rok do roku. To efekt nie tylko rekordowych umów telewizyjnych, ale i rosnącej presji na inwestycje w infrastrukturę i administrację. Jednak rzut oka na ranking wydatków pozwala wyciągnąć jeden wniosek: posiadanie największego portfela to czasem przekleństwo.
Indiana University: Rekord za 32 miliony i… brak awansu
Na szczycie listy z absolutnie rekordowym budżetem 32 041 364 dolarów zasiadła Indiana University. Kwota ta jest jednak słodko-gorzka. Ponad 7,8 miliona dolarów z tej sumy to odprawy wypłacone po zwolnieniu trenera Mike’a Woodsona. Indiana wydała ponad 10 milionów na administrację i 4 miliony na podróże, a mimo to sezon zakończył się wynikiem 19–13 i brakiem udziału w turnieju głównym.
Efektywność vs. Surowa Siła: CCSU kontra Giganci
Najciekawszą statystyką raportu FY25 jest koszt jednego zwycięstwa. Tutaj dochodzi do brutalnego zderzenia światów:
• Central Connecticut State (CCSU): Przy budżecie ok. 12,8 mln dolarów, ich efektywność to zaledwie 54 tysiące dolarów na wygraną.
• Indiana University: Przez ogromne koszty stałe i odprawy, każde zwycięstwo kosztowało ich… 1,2 miliona dolarów.
Co to oznacza dla March Madness 2026?
Historia uczy, że 8 z 10 najbogatszych programów zazwyczaj dociera do poziomu Sweet 16. Jednak nowa era dzielenia się przychodami (revenue sharing do 20 mln na szkołę od 2025 r.) może wyrównać szanse. Choć faworytami finansowymi pozostają konferencje SEC i Big Ten (zajmujące 12 z 20 topowych miejsc), mniejsze, ale efektywniejsze programy mogą w 2026 roku sprawić ogromne niespodzianki.
RANKING BUDŻETÓW NCAA (FY25): TOP 10 I KLUCZOWE PROGRAMY
fot. UConn Athletics











