Neemias Queta, mimo świeżo podpisanego czteroletniego kontraktu wartego 56 milionów dolarów, nie zmienił zdania w jednej kwestii. Portugalski środkowy Boston Celtics przyznał w wywiadzie dla „A Bola”, że nie wyda 100 tysięcy dolarów na specjalistyczne treningi z Hakeemem Olajuwonem, nawet gdyby chodziło o samego dwukrotnego mistrza NBA.
„Jestem sknerą”. Queta nie robi wyjątków
Pytanie było proste: czy nowy, wieloletni kontrakt ułatwia decyzję o zainwestowaniu około 100 tysięcy dolarów w tygodniowy trening z legendą pokroju Hakeema Olajuwona? Queta odpowiedział bez wahania:
Jestem sknerą. Nie, nie wydaję 100 tysięcy dolarów na trening.
Zapytany wprost, czy zrobiłby wyjątek dla samego Olajuwona, 27-letni środkowy nie zmienił frontu:
Nawet z Hakeemem Olajuwonem.
Warto dodać, że deklaracja ta nabiera dodatkowego smaczku w kontekście słów prezydenta ds. koszykówki Celtics, Brada Stevensa, który przy okazji podpisania kontraktu żartował, że klub „nie potrzebuje, aby ten ktoś był Hakeemem Olajuwonem” – mając na myśli, że Queta wypracował swój postęp bez podobnych, kosztownych metod.
Skok, który przełożył się na 56 milionów dolarów
Mimo swojej powściągliwości finansowej, Queta nie zamierza zwalniać tempa rozwoju. W miniony sezonie zaliczył przełom w karierze, notując średnio 10,2 punktu, 8,4 zbiórki i 1,3 bloku przy skuteczności z gry na poziomie 65,3%, co dało mu czwarte miejsce w głosowaniu na Najlepiej Progresującego Zawodnika Sezonu. Rok wcześniej jego dorobek ograniczał się do zaledwie 5,0 punktu i 3,8 zbiórki. To właśnie ten skok skłonił Celtics do przedłużenia z nim współpracy na cztery lata i 56 milionów dolarów, umowy obowiązującej od sezonu 2027/28.
Sam zawodnik podkreślił jednak, że nie chodziło mu wyłącznie o pieniądze:
Dla mnie pieniądze wcale nie były najważniejsze. Najważniejsze było wiedzieć, że Boston uwierzył we mnie na kolejne cztery lata.
Dodał, że nowa umowa pozwala mu wreszcie grać bez patrzenia przez ramię na kolejny kontrakt, co w jego przypadku miało większe znaczenie niż sama kwota.
Plan rozwoju bez prywatnych lekcji legendy
Zamiast inwestować w indywidualne zajęcia z Olajuwonem, Queta postawił na własną pracę oraz program rozwojowy Celtics. W obronie chce być bardziej kompaktowy przy przejściu na mniejszych zawodników, tak by bronić ich jeden na jeden bez potrzeby dodatkowej pomocy. W ataku natomiast skupia się na poprawie prowadzenia piłki, tworzeniu sytuacji w niskim poście, rozstawieniu na boisku oraz stabilniejszym rzucie.
Portugalczyk, pierwszy rodak w historii NBA, zdążył już zdobyć mistrzostwo z Boston Celtics w 2024 roku, mimo że karierę zaczynał od dwuletniego epizodu w Sacramento Kings, w którym rozegrał zaledwie 20 meczów. Dziś, po skoku formy w barwach zieleni, jest jednym z filarów odbudowanej formacji podkoszowej Celtics, obok świeżo pozyskanego Mitchella Robinsona.
Co dalej?
Historia Quety pokazuje, że w dzisiejszej NBA duże pieniądze niekoniecznie idą w parze z rozrzutnością. Wszystkie letnie ruchy kontraktowe i transferowe śledzimy na bieżąco w naszej karuzeli transferowej 2026/27.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










