Atmosfera w hali w Salonikach była elektryzująca, a na parkiecie brylował nie kto inny jak Patrick Beverley. Grecki PAOK pokonał Bilbao 79:73 w pierwszym meczu wielkiego finału FIBA Europe Cup. Choć zwycięstwo cieszy, sześcio punktowa zaliczka zapowiada niesamowite emocje w rewanżu, który odbędzie się za siedem dni w Hiszpanii.
Przebieg bitwy: Beverley przejmuje stery
Od początku spotkania widać było, że Patrick Beverley przyjechał do Grecji po trofea. „Pat Bev” dwoił się i troił, kończąc mecz z dorobkiem 24 punktów i 7 zbiórek. PAOK kontrolował przebieg meczu przez większość czasu, osiągając w pewnym momencie dwucyfrową przewagę (54:43 w trzeciej kwarcie).
Hiszpanie z Bilbao nie zamierzali jednak składać broni. Dzięki świetnej postawie Justina Jaworskiego (23 pkt), goście zdołali zniwelować straty do zaledwie jednego punktu (71:70) w samej końcówce. W kluczowych momentach Bilbao zawiodła jednak skuteczność z dystansu. Ostatnie słowo należało do Breeina Tyree, który rzutem na dwie sekundy przed syreną ustalił wynik meczu, dając PAOK-owi bezcenne sześć punktów przewagi przed wylotem do Kraju Basków.
„W finale każdy kosz ma znaczenie. Jedziemy do Bilbao z przewagą, ale tam czeka nas piekło. Musimy zagrać jeszcze lepiej niż dzisiaj” – komentowano w obozie greckim po meczu.
RAPORT: FINAŁ FIBA EUROPE CUP (MECZ 1)
fot. FIBA











