Niedzielny wieczór w Hali Stulecia przyniósł emocje, których kibice ORLEN Basket Ligi nie zapomną długo. WKS Śląsk Wrocław stoczył morderczą bitwę z PGE Startem Lublin, którą rozstrzygnęła dopiero dogrywka. Ostatecznie podopieczni Ainarsa Bagatskisa triumfowali 98:91, choć droga do tego zwycięstwa była wyjątkowo kręta.
Od pogoni do debiutu Kyrella Luca
Mecz od początku był starciem dwóch różnych stylów. Start Lublin, napędzany przez rewelacyjnego Jordana Wrighta oraz Quincy’ego Forda, zdominował pierwszą połowę, odskakując w pewnym momencie nawet na 11 punktów (40:46 do przerwy). Wrocławianie wrócili jednak do gry po zmianie stron. Sygnał do ataku dał Jakub Nizioł, a prowadzenie zapewnił im debiutujący na polskich parkietach Kyrell Luc.
Wojna nerwów w końcówce
Czwarta kwarta to prawdziwy popis Liama O’Reilly’ego, który seryjnymi rzutami wyprowadził Lublinian na siedmiopunktowe prowadzenie. Śląsk odpowiedział jednak imponującą serią 8:0, a Noah Kirkwood przywrócił nadzieję wrocławskim kibicom. W ostatnich sekundach regulaminowego czasu gry piłki meczowe mieli Sanon oraz Ramey, ale żadna z nich nie wpadła do kosza – dogrywka stała się faktem.
W dodatkowym czasie gry więcej zimnej krwi zachowali gospodarze. Kluczowe trafienia Jarvisa Williamsa i ponownie Kirkwooda pozwoliły Śląskowi zbudować bezpieczną przewagę, której ekipa trenera Wojciecha Kamińskiego nie zdołała już zniwelować.
PEŁNY BOXSCORE: WKS ŚLĄSK WROCŁAW vs PGE START LUBLIN (98:91)
fot. Wojciech Cebula/WKS Śląsk Wrocław
PLK – Polska Liga Koszykówki: wszystkie aktualności, wyniki i analizy znajdziesz w naszej dedykowanej sekcji: PLK.










