Co to był za wieczór w Teksasie! Po trudnym meczu numer pięć i fali medialnej krytyki, San Antonio Spurs wrócili przed własną publiczność w zgoła odmiennych nastrojach. Podopieczni sztabu szkoleniowego z San Antonio zdemolowali w czwartkowy wieczór Oklahoma City Thunder 118:91, doprowadzając do remisu 3-3 w Finałach Konferencji Zachodniej! Najbardziej wyczekiwana seria tego postseasonu rozstrzygnie się w bezwzględnym, ostatecznym starciu Game 7, którego stawką jest awans do Wielkiego Finału NBA przeciwko New York Knicks.
Losy rywalizacji w San Antonio były praktycznie przesądzone już od pierwszych minut, kiedy to gospodarze zabetonowali własną połowę i całkowicie odcięli tlen natchnionej ofensywie z Oklahomy.
Nokautujący cios: Piorunująca seria 20:0 w trzeciej kwarcie
Prawdziwy pokaz koszykarskiej dominacji i zespołowej defensywy Spurs zaprezentowali po przerwie. W trzeciej odsłonie dosłownie zamknęli mecz, ruszając z niesamowitą serią 20:0 i pozostawiając Oklahomę bez choćby jednego punktu przez koszmarne dla nich 7 minut i 27 sekund czasu gry! Co najciekawsze, aż 11 z tych bezlitosnych punktów z rzędu Spurs zdobyli w momencie, gdy ich lider Victor Wembanyama odpoczywał na ławce rezerwowych.
W całej trzeciej kwarcie Thunder zostali zatrzymani na zaledwie 13 punktach (ich najniższy wynik w pojedynczej kwarcie w całym obecnym sezonie!), przegrywając tę część różnicą aż 19 oczek. Na początku czwartej kwarty obaj trenerzy, widząc co się dzieje, posadzili swoje największe gwiazdy na ławkę, oszczędzając siły na sobotni horror.
Taktyczna korekta: Wemby wychodzi na obwód i ucisza krytyków
Głównym architektem tego spektakularnego triumfu był oczywiście Victor Wembanyama. Po fatalnym wtorkowym występie (tylko 4 z 15 z gry przeciwko fizycznej defensywie OKC), Francuz wyciągnął wnioski i zmienił plan gry. Od pierwszych akcji wyszedł wyżej i ustawił ton meczu dwoma błyskawicznymi trójkami, zmuszając trenera Thunder do natychmiastowego wzięcia czasu przy stanie 9:2.
- Liczby Wembanyamy: W zaledwie 28 minut na parkiecie zapisał na swoim koncie potężne double-double: 28 punktów, 10 zbiórek, 3 bloki oraz 2 przechwyty, trafiając znakomite 4 z 9 rzutów z dystansu!
Młody backcourt z San Antonio kradnie show
Ogromne słowa uznania należą się młodym obrońcom Spurs, którzy w genialny sposób zneutralizowali fatalny strzelecko dzień weterana De’Arona Foxa (zaledwie 1 na 9 z gry, 5 punktów, 7 asyst):
- Dylan Harper: Absolutny lider formacji rezerwowej. Zdobył 18 punktów, 6 zbiórek i 4 asysty, trafiając genialne 6 z 9 rzutów z gry (w tym 2 z 3 za trzy) przy zaledwie jednej stracie!
- Stephon Castle: Po potężnych problemach ze stratami na początku serii, tym razem zagrał jak profesor – zapisał na koncie 17 punktów, 9 asyst, 5 zbiórek i tylko jedną stratę w całym meczu.
Defensywny koszmar SGA i nieudany powrót Williamsa
Obrona Spurs po raz kolejny znalazła patent na Shai Gilgeous-Alexandera. Dwukrotny zdobywca nagrody MVP wyglądał na kompletnie bezradnego, kończąc zawody z dorobkiem zaledwie 15 punktów (6 z 18 z gry), 4 asystami oraz najgorszym w zespole wskaźnikiem plus/minus na poziomie -28.
Dodatkowo, do składu OKC po kilkumeczowej przerwie spowodowanej urazem ścięgna podkolanowego wrócił Jalen Williams, jednak jego występ okazał się kompletnym niewypałem. Spędził na parkiecie 10 minut z ławki, notując jedynie 1 punkt, 1 asystę, 2 straty i pudłując swój jedyny rzut z gry. Defensywa San Antonio zamknęła Thunder na zaledwie 37,2% skuteczności z gry i 25% z dystansu (10 z 40), dominując również w walce na tablicach 52-43.
| Drużyna | Q1 | Q2 | Q3 | Q4 | Wynik końcowy |
|---|---|---|---|---|---|
| Oklahoma City Thunder | 22 | 16 | 13 | 40 | 91 |
| San Antonio Spurs | 35 | 16 | 32 🔥 | 35 | 118 |
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.









