To miał być kolejny krok Fenerbahce Beko Stambuł w stronę absolutnej dominacji, a skończyło się wielkim świętem w Belgradzie. Crvena Zvezda, niesiona dopingiem kompletu publiczności, pokonała lidera Euroligi 79:73, przerywając niesamowitą passę 19 zwycięstw z rzędu tureckiej ekipy. Zespół Sarunasa Jasikeviciusa (prowadzony w tym meczu przez Wade’a Baldwina na parkiecie) nie zaznał goryczy porażki od 8 stycznia – aż do wizyty w stolicy Serbii.
Moneke i Miller-McIntyre architektami sukcesu
Choć Fenerbahce kontrolowało mecz przez niemal trzy kwarty, prowadząc do przerwy 42:33, podopieczni Sašy Obradovicia pokazali w drugiej połowie „serbski charakter”. Kluczowa okazała się defensywa oraz fenomenalna dyspozycja liderów:
• Chima Moneke: 21 punktów (najlepszy strzelec meczu).
• Codi Miller-McIntyre: Bliski triple-double (10 pkt, 12 ast, 8 zb).
• Ebuka Izundu: 13 punktów i dominacja pod koszami.
W ekipie ze Stambułu najwięcej punktów dostarczyli Wade Baldwin (16) oraz Bonzie Colson (15), ale to było za mało na świetnie dysponowaną w końcówce Zvezdę, która punkty w tranzycji zamieniała na kluczowe trafienia.
Sytuacja w tabeli Euroligi (po 31. kolejce)
Zwycięstwo to ma ogromne znaczenie dla układu sił przed fazą Play-off. Crvena Zvezda z bilansem 18-13 wskoczyła na szóste miejsce, robiąc milowy krok w stronę bezpośredniego awansu do ćwierćfinałów. Fenerbahce, mimo porażki, pozostaje liderem tabeli (22-8), ale ich przewaga nad grupą pościgową (Real, Valencia, Barcelona) nieco stopniała.
Co dalej?
• Fenerbahce już we wtorek rozegra zaległy mecz 14. kolejki z Olympiacosem w Pireusie.
• Crvena Zvezda uda się do Aten na prestiżowe starcie z Panathinaikosem.
fot. Eurohoops











