Kibice w San Antonio mogą w końcu wypuścić nieco powietrza. Po dramatycznych scenach z meczu numer 2, kiedy to Victor Wembanyama opuścił parkiet z objawami wstrząśnienia mózgu, napływają pierwsze optymistyczne wieści. Jak donosi Shams Charania z ESPN, „Kosmita” wykonał w środę lekki trening cardio, a co najważniejsze – jego objawy nie uległy pogorszeniu.
Mimo tego postępu, występ lidera Spurs w piątkowym meczu w Portland (G3) wciąż stoi pod dużym znakiem zapytania. NBA podchodzi do urazów głowy z najwyższą powagą, a procedura powrotu na parkiet jest rygorystyczna i wieloetapowa.
Shams Charania: „To nie jest linia prosta”
Według raportu przedstawionego w programie Inside the NBA, Wembanyama czuje się na tyle dobrze, że planuje podróż z zespołem do Oregonu w czwartek. To kluczowy sygnał, ale nie oznacza jeszcze zielonego światła na grę.
„Victor był w stanie wziąć udział w ćwiczeniach cardio późno w środę, ponieważ jego objawy się nie pogorszyły. To dobra wiadomość dla Spurs. Jednak to proces nadzorowany nie tylko przez lekarzy zespołu, ale i dyrektora protokołu ligowego. Codziennie musi przechodzić badania neurologiczne i 'odhaczać’ kolejne punkty na liście” – tłumaczył Charania.
Spurs słyną z niezwykle ostrożnego podejścia do zdrowia swoich zawodników, zwłaszcza jeśli chodzi o kogoś o statusie „generational talent”. Jeśli pojawi się choćby cień wątpliwości, sztab szkoleniowy nie zaryzykuje zdrowia swojego jedynego w historii jednogłośnego DPOY.











