To, co wydarzyło się w nocy ze środy na czwartek w Minneapolis, wymyka się prawom logiki. Minnesota Timberwolves dokonali powrotu, jakiego NBA nie widziała od początku ery szczegółowych statystyk (play-by-play). „Leśne Wilki” pokonały Houston Rockets 110:108 po dogrywce, stając się pierwszą drużyną w historii, która wygrała mecz OT, tracąc w nim co najmniej 10 punktów.
Statystyka, która nie miała prawa drgnąć
Przed tym spotkaniem bilans drużyn przegrywających różnicą 10 lub więcej punktów w dogrywce wynosił 0-180 w ciągu ostatnich 29 sezonów. Timberwolves zmienili go na 1-180, odrabiając aż 13 punktów straty w zaledwie trzy minuty doliczonego czasu gry.
180 sekund szaleństwa: Jak to się stało?
Dogrywka rozpoczęła się od całkowitej dominacji Rockets, którzy po serii 13-0 prowadzili 108:95 na trzy minuty przed końcem. Wtedy Minnesota rozpoczęła niemożliwy pościg:
- Mike Conley i Donte DiVincenzo trafili kluczowe „trójki”.
- Kyle Anderson dołożył punkty z pomalowanego, redukując stratę do 5 punktów w zaledwie minutę.
- DiVincenzo kolejnym rzutem z dystansu doprowadził do remisu 108:108.
- Przy wyniku remisowym piłkę wziął Julius Randle, który na 9 sekund przed syreną wyprowadził Wolves na prowadzenie 110:108.
W ostatniej akcji meczu Houston miało szansę na wyrównanie, ale pozyskany w trakcie sezonu przez Rockets Kevin Durant spudłował oba rzuty wolne na 3,3 sekundy przed końcem, pieczętując historyczny triumf gospodarzy.
TIMELINE CUDU W MINNEAPOLIS (OT: 95-95)
Walka o rozstawienie
To zwycięstwo ma ogromne znaczenie dla układu tabeli Konferencji Zachodniej. Timberwolves (5. miejsce) zdołali odskoczyć Rockets (6. miejsce), co może być kluczowe w kontekście przewagi własnego parkietu w pierwszej rundzie Play-off. W cieniu wielkiego powrotu pozostaje informacja o stanie zdrowia Anthony’ego Edwardsa, którego termin powrotu ma zostać ogłoszony w najbliższych dniach.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.











