Chus Bueno, prezes Euroligi, nie zamierza chować głowy w piasek w obliczu rosnącej presji ze strony NBA Europe. Hiszpan ogłosił, że wszystkie trzynaście klubów-udziałowców podpisało nowe, dziesięcioletnie umowy z rozgrywkami, co jego zdaniem stawia ligę w najsilniejszej pozycji w historii. Co więcej, Bueno otwarcie odrzucił obawy, że nowy projekt NBA mógłby zagrozić istnieniu Euroligi.
„Nigdy nie było nam lepiej” — deklaracja prezesa
W rozmowie z City AM Bueno nie krył zadowolenia z ostatnich miesięcy pracy na stanowisku szefa rozgrywek.
Ostatnich kilka miesięcy było bardzo pracowite, odkąd objąłem tę funkcję, ale dziś jesteśmy bardzo zadowoleni. Mogę powiedzieć, że nigdy nie było nam lepiej.
Kluczowym argumentem Bueno jest właśnie fakt związania wszystkich trzynastu udziałowców umowami na kolejną dekadę, co — jak podkreśla — oznacza trwałość struktury znacznie wykraczającą poza bieżące spory z NBA. Warto dodać, że ostatnim klubem, który złożył podpis, był Real Madryt, wcześniej najdłużej zwlekający z decyzją.
Nawet w najgorszym scenariuszu liga przetrwa
Prezes Euroligi otwarcie odniósł się też do ewentualnej konkurencji ze strony amerykańskiego projektu, porównując sytuację do dotychczasowego współistnienia z Ligą Mistrzów FIBA.
W porządku jest konkurować. Przecież konkurujemy z BCL i to działa. Trzeba zrozumieć jedno: Euroliga nigdy nie zniknie. Nawet w najgorszym scenariuszu, gdyby pięć klubów odeszło do NBA Europe, wciąż zostałoby piętnaście zespołów.
Jednocześnie Bueno przyznał, że ewentualny rozłam zaszkodziłby obu stronom, dlatego wciąż deklaruje otwartość na współpracę zamiast otwartego konfliktu. Podkreślił przy tym, że fragmentacja rynku i związane z nią tarcia są praktycznie nieuniknione, jeśli obie organizacje nie znajdą wspólnego mianownika.
Franczyzy zamiast licencji. Skąd ta zmiana?
Sedno reformy tkwi w przejściu od tymczasowych licencji do trwałych franczyz. Dotychczasowy system, w którym umowa po dziesięciu latach po prostu wygasała, a wartość klubu topniała z każdym rokiem, ustępuje teraz miejsca modelowi zapewniającemu inwestorom bezpieczeństwo długoterminowe. Dzięki temu kluby mogą planować budowę hal na ćwierćwiecze naprzód i zaciągać długoletnie kredyty, mając pewność, że pozostaną częścią rozgrywek bez względu na wyniki sportowe.
Co więcej, sama transformacja przyciąga uwagę rynku. Bueno przyznał, że zainteresowanie inwestorów rośnie z tygodnia na tydzień, a obecne trzynaście klubów-udziałowców nie zapłaci żadnej opłaty wejściowej za konwersję na franczyzę — w przeciwieństwie do nowych podmiotów, które będą musiały wykupić miejsce w rozgrywkach.
Rozmowy z NBA wciąż otwarte, ale bez przełomu
Mimo pewności siebie Bueno nie zamyka drzwi do porozumienia z amerykańskim gigantem. Obie organizacje wciąż bowiem prowadzą rozmowy, choć jak dotąd nie udało się wypracować wspólnego modelu współpracy. Prezes Euroligi żałuje przy tym, że nie objął stanowiska wcześniej, co pozwoliłoby najpierw dogadać się z NBA, a dopiero potem wspólnie wyjść na rynek z jedną, spójną ofertą. Mimo utraconej szansy pozostaje jednak optymistą — jak sam przyznaje, sytuacja może zmienić się z tygodnia na tydzień, a szanse na porozumienie wciąż istnieją.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










