Sprawa przyszłości Jonasa Valanciunasa doczekała się rozstrzygnięcia. Denver Nuggets oficjalnie zwolnili litewskiego środkowego tuż przed terminem pełnego zagwarantowania jego kontraktu, otwierając mu tym samym drogę powrotną do Europy. Jeśli, zgodnie z oczekiwaniami, przejdzie przez procedurę waivers, 34-latek ma podpisać dwuletnią umowę z Żalgirisem Kowno, kończąc czternastoletni rozdział w NBA.
Denver oszczędza 8 milionów dolarów
Decyzję jako pierwszy potwierdził Michael Scotto z HoopsHype. Valanciunas miał w Denver roczny kontrakt wart 10 milionów dolarów, z czego jedynie 2 miliony były gwarantowane — pozostała część miała zostać w pełni zagwarantowana właśnie w środę, 8 lipca. Nuggets zdecydowali się jednak działać wcześniej, dzięki czemu zaoszczędzą aż 8 milionów dolarów względem limitu płacowego. Co ciekawe, mimo zwolnienia Litwin i tak otrzyma od klubu 2 miliony dolarów zgodnie z wcześniej uzgodnionymi warunkami.
Warto dodać, że Denver ma czas do 29 sierpnia, by zdecydować, czy rozłoży pozostałe zobowiązanie na kolejne trzy sezony w ramach tzw. stretch provision, co obniżyłoby roczne obciążenie budżetowe do około 667 tysięcy dolarów. Miejsce w rotacji pod koszem, opróżnione po Valanciunasie, ma wypełnić świeżo pozyskany Marvin Bagley III.
Procedura waivers i furtka do Żalgirisu
Zanim Valanciunas stanie się w pełni wolnym agentem, musi jednak przejść przez 48-godzinne okno waivers, w którym dowolny klub NBA może go przechwycić — pod warunkiem przejęcia pełnych 10 milionów dolarów jego pensji na sezon 2026/27. Biorąc jednak pod uwagę, że w ciągu ostatnich trzech sezonów najwyższe tego typu przechwycenie w lidze dotyczyło zaledwie 7,7 miliona dolarów (przypadek Paula Reeda w Detroit), scenariusz przejęcia Litwina wydaje się mało prawdopodobny.
Jeśli więc Valanciunas przejdzie przez waivers bez przeszkód, uzyska pełną swobodę wyboru kolejnego klubu — a ta swoboda, jak wszystko wskazuje, poprowadzi go prosto do Kowna. Jak ustalił już 23 czerwca portal BasketNews, litewski klub wyznaczył wówczas Valanciunasowi termin do 22 czerwca na podjęcie decyzji i otrzymał pozytywną odpowiedź. Tym samym, o ile transfer dojdzie do skutku, Żalgiris zamknie w ten sposób budowę składu na nadchodzący sezon — Valanciunas ma być ostatnim wzmocnieniem klubu przed rozgrywkami 2026/27.
Zainteresowanie NBA wciąż istnieje, ale Litwa ma przewagę
Mimo zbliżającego się finału sprawy, Shams Charania z ESPN donosi, że Valanciunasem wciąż interesuje się kilka klubów NBA — w ostatnich dniach wymieniano między innymi Los Angeles Lakers oraz New York Knicks. Oba zespoły zdążyły już jednak zabezpieczyć inne pozycje pod koszem, odpowiednio poprzez Kevona Looney’a oraz Andre Drummonda, co znacząco osłabia ich zapotrzebowanie na kolejnego środkowego. W związku z tym europejski kierunek wydaje się dziś zdecydowanie bardziej realny niż pozostanie za oceanem.
Kariera, która zapisała się w historii
Dla Valanciunasa, wybranego z piątym numerem draftu 2013 roku przez Toronto Raptors, ewentualne odejście do Żalgirisu oznaczałoby symboliczne zamknięcie wyjątkowego rozdziału. Litwin rozegrał w NBA łącznie ponad tysiąc spotkań, notując przeciętnie 12,8 punktu i 9,0 zbiórki przy 56,1 procent skuteczności z gry. W szczytowej formie, w barwach Memphis Grizzlies i New Orleans Pelicans, przez cztery kolejne sezony notował średnio double-double, a w pierwszym sezonie 2012/13 trafił do drugiej piątki debiutantów ligi. Teraz, po czternastu latach za oceanem, przed nim historyczny powrót do ojczyzny — i to w roli, na jaką w pełni zasłużył.










