LaMelo Ball ma za sobą jeden z najgłośniejszych transferów tego lata, a swoje przenosiny do Minnesoty Timberwolves przyjął z ogromnym entuzjazmem. Rozgrywający, który spędził sześć lat w Charlotte Hornets, trafił do zespołu z aspiracjami mistrzowskimi i utworzy gwiazdorski duet na obwodzie z Anthony’m Edwardsem.
„To spełnienie marzeń” – pierwsza reakcja Balla
O emocjach po zmianie barw Ball opowiedział w podcaście prowadzonym przez jego ojca, LaVara, u boku starszych braci – Lonzo i LiAngelo. Trzymając na rękach nowo narodzonego syna, LaOne, nie krył szczęścia.
To spełnienie marzeń, człowieku. To spełnienie marzeń.
Dla 24-latka to nowe otwarcie. Po latach spędzonych na dźwiganiu ciężaru całej organizacji w Charlotte, teraz dołącza do ekipy, która od kilku sezonów puka do drzwi ścisłej czołówki Zachodu i szuka brakującego elementu układanki.
Szczegóły blockbustera. Co dostały Wilki, a co Szerszenie
Wymiana, o której zrobiło się głośno pod koniec czerwca, ma spory rozmach. Minnesota pozyskała Balla oraz Josha Greena, oddając w drugą stronę pokaźny pakiet.
Do Charlotte trafili Naz Reid, nieobjęty ochroną wybór pierwszej rundy draftu 2033 roku, trzy zamiany wyborów pierwszej rundy (2028, 2029 i 2030) oraz trzy wybory drugiej rundy (2029, 2032 i 2033). Dla Szerszeni to strata silnika ofensywy – Ball przez sześć lat był twarzą klubu – ale jednocześnie to też realny zastrzyk kapitału draftowego na przyszłość.
Dlaczego Minnesota poszła na taki ruch
Powód jest prosty: Wilki od dawna szukały klasycznego rozgrywającego, który zdejmie ciężar prowadzenia gry z barków Edwardsa. Rywale – z San Antonio i Oklahomy na czele – potrafili bezlitośnie podwajać krycie na „Ancie” już za połową boiska. Ball, obdarzony świetnym prowadzeniem gry i grający w wysokim tempie, ma rozwiązać ten problem i odciążyć młodą gwiazdę. Dodatkowym argumentem był kontuzjowany Donte DiVincenzo, którego zerwane ścięgno Achillesa wykluczyło z gry na dłużej.
To zresztą kolejny odważny ruch prezydenta Tima Connelly’ego, który wcześniej tego lata wysłał Juliusa Randle’a do Brooklynu. Rdzeniem drużyny pozostaje trójka związana kontraktami do sezonu 2028/29: Edwards, Ball i Jaden McDaniels, a na tyłach obrony nadal czuwa Rudy Gobert.
Nowy rozdział Balla. Koniec sześcioletniej ery w Charlotte
W Charlotte Ball miał być fundamentem odbudowy po tym, jak w 2020 roku wybrano go z trzecim numerem draftu. Mimo indywidualnej klasy i statusu gwiazdora nie zdołał jednak przełamać passy klubu bez awansu do play-offów, sięgającej 2016 roku. Miniony sezon był dla niego najlepszy pod kątem zdrowia od lat – rozegrał 72 spotkania, notując 20,1 punktu, 7,1 asysty i 4,8 zbiórki na mecz przy 36,8 procenta skuteczności zza łuku – lecz i tak zakończył się dla Szerszeni bolesnym odpadnięciem w turnieju play-in.
W Minnesocie Ball dostaje coś, czego brakowało mu w Charlotte: realną szansę na grę o najwyższe cele. To on i Edwards, „jedynka” i „trójka” draftu 2020 roku, mają wreszcie przełamać barierę, o którą Wilki rozbijały się w finałach Konferencji Zachodniej w 2024 i 2025 roku.
Ojciec jak zawsze w formie
Przy nazwisku Ball nie mogło zabraknąć charakterystycznego akcentu ze strony LaVara. Głowa rodziny natychmiast po transferze zaapelowała do Minnesoty, by ta ściągnęła również dwóch pozostałych synów – Lonzo i LiAngelo – przekonując półżartem, że komplet braci Ball zagwarantuje mistrzostwo i uczyni z Wilków najchętniej oglądaną drużynę w historii ligi. Choć sportowo to czysta abstrakcja, jedno jest pewne: o rodzinie Ball w Minneapolis będzie głośno.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










