LeBron James wysłał ciepłe pożegnanie w stronę Los Angeles Lakers, wciąż jednak trzymając w tajemnicy, dokąd trafi w kolejnym – być może ostatnim – rozdziale swojej kariery. Podczas edycji live podcastu Mind the Game na Fanatics Fest w Nowym Jorku czterokrotny mistrz NBA podziękował klubowi za osiem wspólnych sezonów, jednocześnie żartobliwie zbywając pytania o przyszłość. Tymczasem, jak przekazał Shams Charania z ESPN, lista realnych kandydatów zawęziła się już do trzech: Cleveland, Miami i Philadelphia.
„Niesamowita przejażdżka” – LeBron dziękuje Lakers
41-letni skrzydłowy nie krył sentymentu, mówiąc o czasie spędzonym w Los Angeles. Podczas rozmowy z widownią Fanatics Fest odniósł się wprost do swojego byłego już klubu:
Ukłony dla mojej byłej drużyny. Spędziłem osiem wspaniałych lat w Lakers. To była niesamowita przejażdżka i nie mogę się doczekać tego, co przyniesie kolejny rozdział, gdy powoli zamykam swoją podróż.
James dodał przy tym, że mimo braku konkretów wciąż z entuzjazmem patrzy w przyszłość:
Będzie fajnie, gdziekolwiek wyląduję.
Zero konkretów, mnóstwo żartów
Wielu kibiców liczyło na to, że właśnie podczas czwartkowego odcinka podcastu gwiazdor w końcu ujawni swoją decyzję. James od samego początku dał jednak jasno do zrozumienia, że na ogłoszenie jeszcze za wcześnie. Gdy temat poruszył siedzący obok gwiazdor Indiany Pacers, Tyrese Haliburton, LeBron zbył go żartem, wywołując śmiech na widowni:
Już rozmawialiśmy o tym za kulisami…
Następnie, zapytany wprost o kluby łączone z nim w mediach, wymienił kilka nazw – choć w typowym dla siebie stylu nie potwierdził żadnej z nich:
Słyszałem Warriors… Philadelphię… Miami… ktoś powiedział, że przechodzę do Yankees. Zobaczymy, co się wydarzy.
Cleveland, Miami czy Philadelphia? Oto realni kandydaci
Choć sam zainteresowany milczy, kulisy jego decyzji od tygodni analizują najlepsi insiderzy ligi. Według najnowszego raportu Shamsa Charanii, uwaga Jamesa skupia się obecnie na trzech klubach:
Skupienie jest na Cleveland, Miami i Philadelphii.
Warto przy tym zauważyć, że w tle obu wschodnich kandydatów doszło w ostatnich tygodniach do trzęsienia ziemi. Miami wzmocniło się bowiem Giannisem Antetokounmpo, natomiast Philadelphia sprowadziła w blockbusterowym transferze z Bostonu Jaylena Browna – oba ruchy diametralnie zmieniły potencjalną układankę wokół Jamesa. Cleveland z kolei to klub, z którym łączą go najgłębsze więzi sentymentalne – to właśnie stamtąd pochodzi i tam rozpoczynał karierę, by później wracać jeszcze raz w ramach głośnego „I’m Coming Home”. Golden State oraz Minnesota wciąż pozostają teoretycznie w grze, jednak – jak podkreślił Charania – to właśnie na wschodnim trio skupia się dziś realna uwaga sztabu Jamesa.
Koniec pewnej epoki w Los Angeles
Ośmioletni rozdział w Lakers, który James oficjalnie zamknął pod koniec czerwca, informując klub o odejściu, obfitował zarówno w wzloty, jak i upadki. Był to okres naznaczony mistrzostwem wywalczonym w bańce covidowej w 2020 roku, a w minionym sezonie – już u boku Luki Dončicia – wciąż prezentował poziom godny gwiazdy najwyższej klasy, notując średnio 20,9 pkt, 6,1 zb. i 7,2 as. W fazie play-off, gdzie Lakers zmierzyli się z Houston Rockets i Oklahomą City Thunder, jego liczby były jeszcze bardziej imponujące – 23,2 pkt, 6,7 zb. i 7,3 as. w dziesięciu spotkaniach. Teraz, po raz pierwszy od lata 2018 roku, James wchodzi na rynek jako niezwiązany żadnym zobowiązaniem wolny agent – gotowy napisać kolejny, być może ostatni rozdział swojej wyjątkowej kariery.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










