Marzec był dla Los Angeles Lakers miesiącem marzeń (bilans 15-2), ale kwiecień zaczął się od bolesnego zderzenia z rzeczywistością. W nocy z czwartku na piątek panujący mistrzowie i liderzy ligi, Oklahoma City Thunder, brutalnie przerwali serię „Jeziorowców”, wygrywając aż 139:96.
Mecz ten przyniósł jednak Lakersom znacznie większy problem niż tylko jedną porażkę w tabeli – w trzeciej kwarcie parkiet z kontuzją ścięgna podkolanowego opuścił Luka Dončić, określany przez LeBrona jako „głowa węża” ich ofensywy.
„Zdrowie to skarb” – LeBron James studzi emocje
Mimo deklasacji (różnica 43 punktów!) i fatalnych wieści o zdrowiu Luki, 41-letni LeBron James po meczu emanował spokojem. W swoim 23. sezonie na parkietach NBA „Król” wie, że panika jest ostatnią rzeczą, której potrzebuje zespół z bilansem 50-27.
„Nic się nie zmieniło. Nadal będziemy trzymać się razem. Oczywiście, to będzie test, gdy tracimy lidera, ale nie chcę wyciągać pochopnych wniosków. To tylko jeden mecz. Rozumiemy, z kim graliśmy – to obrońcy tytułu i dzisiaj po prostu skopali nam tyłki od samego początku” – przyznał James.
James podkreślił również jeden pozytyw: Lakers mają już zapewnione miejsce w czołowej szóstce Zachodu, co oznacza brak udziału w turnieju Play-In i cenny tydzień odpoczynku przed pierwszą rundą.
RAPORT Z MECZU: OKC THUNDER vs LA LAKERS (139:96)
Powrót „Point LeBrona”?
W obecnym sezonie James pełnił rolę bardziej „off-ball”, oddając kreowanie gry Luce. Potencjalna absencja Słoweńca może wymusić na 41-latku powrót do roli głównego rozgrywającego.
„Nie wiem jeszcze, jaka rola zostanie ode mnie oczekiwana. Od dłuższego czasu gram inaczej, więc będzie to wymagało korekty, ale zobaczymy” – podsumował LeBron, podkreślając defensywną siłę Thunder, która swoimi długimi ramionami i agresją zmuszała Lakersów do strat określanych przez niego jako „pick-sixes”.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










