Mac McClung, dwukrotny MVP G League i trzykrotny mistrz konkursu wsadów NBA, coraz poważniej rozważa wyjazd do Europy. Jak donosi BasketNews, kilka klubów Euroligi wyraziło poważne zainteresowanie 27-letnim rozgrywającym po jego rekordowym sezonie w Windy City Bulls.
Kim jest gracz, o którego walczy Europa?
Mac McClung to rozpoznawalna twarz amerykańskiego zaplecza NBA ostatnich lat. Karierę w najwyższej lidze rozpoczynał jako zawodnik niewybrany w drafcie z Georgetown i Texas Tech, jednak to właśnie konkurs wsadów uczynił z niego rozpoznawalną ikonę. Między 2023 a 2025 rokiem zdobył trzy kolejne tytuły z rzędu, pokonując w finałach kolejno Treya Murphy’ego III, Jaylena Browna i Stephona Castle’a. Nikt wcześniej nie dokonał tego trzy razy pod rząd, dlatego edycję 2026 świadomie odpuścił, tłumacząc to brakiem świeżych pomysłów na kolejne show.
Mimo tej sławy, drzwi do stałego miejsca w rotacji NBA wciąż pozostają dla niego zamknięte.
Sezon życia w G League, ale z zastrzeżeniem
W rozgrywkach 2025/26 McClung zaliczył kampanię, jakiej wcześniej nie miał żaden zawodnik G League. W barwach Windy City Bulls notował średnio 31,8 punktu na mecz, co dało mu tytuł najlepszego strzelca ligi oraz drugie w karierze wyróżnienie MVP (poprzednio w sezonie 2023/24 z Osceola Magic). Do tego doszło 7,9 asysty i 3,6 zbiórki przy skuteczności 51,5% z gry i 38,1% za trzy punkty w 40 meczach.
Warto dodać, że McClung dwukrotnie pobił rekord punktowy Windy City Bulls w jednym meczu: najpierw 54 punktami przeciwko College Park Skyhawks, a następnie 59 punktami przeciwko Birmingham Squadron. Ta druga akcja miała jeszcze większe znaczenie, ponieważ uczyniła go najlepszym strzelcem w 25-letniej historii G League, z dorobkiem 5335 punktów, wyprzedzającym dotychczasowego rekordzistę Renaldo Majora.
NBA wciąż nie daje mu szansy
Kontrast między dominacją w G League a sytuacją w NBA pozostaje uderzający. Od debiutu w 2021 roku McClung rozegrał zaledwie 17 meczów sezonu zasadniczego, reprezentując pięć różnych klubów (Lakers, Bulls, 76ers, Magic, Pacers), przy średniej 5,9 punktu, 1,4 zbiórki i 1,4 asysty. W obecnym sezonie dostał pierwszy w karierze pełnoprawny kontrakt, podpisany z Indianą Pacers pod koniec października, jednak po zaledwie trzech meczach został zwolniony. Następnie wrócił do Chicago poprzez umowę two-way, dzięki której mógł łączyć występy w NBA z dominacją w Windy City Bulls.
Europa puka do drzwi, ale to na razie tylko doniesienia
Według źródeł BasketNews, kilka klubów Euroligi prowadzi rozmowy z otoczeniem zawodnika, licząc na to, że po historycznym sezonie McClung będzie wreszcie skłonny przenieść karierę za ocean. Żaden konkretny klub nie został na razie wskazany z nazwy, dlatego cała sprawa pozostaje na etapie doniesień.
Sam zawodnik jeszcze w lutym, w rozmowie z Cyro Asseo z HoopsHype, przyznawał, że oferty z Europy i Chin towarzyszą mu od lat, ale konsekwentnie stawiał na amerykańską ligę:
To były oferty trudne do odrzucenia, ale pieniądze nie są dla mnie najważniejsze. Po prostu kocham tę grę.
Dodał przy tym, że decyzję o ewentualnym wyjeździe będzie podejmował rok po roku, nie wykluczając Europy w przyszłości. Po rekordowym sezonie w G League ta perspektywa, zdaniem źródeł BasketNews, jest dziś bliższa niż kiedykolwiek.
Co dalej?
Jeśli McClung faktycznie zdecyduje się na Europę, byłby to jeden z głośniejszych letnich ruchów, mimo że dotyczyłby zawodnika bez ugruntowanej pozycji w NBA. Wszystkie potwierdzone i plotkowane transfery tego lata śledzimy na bieżąco w naszej karuzeli transferowej 2026/27.










