Kiedy w czwartek rano nowojorskie media obiegła mrożąca krew w żyłach informacja o złamaniu małego palca prawej dłoni przez Mitchella Robinsona, w sercach kibiców New York Knicks zapanował głęboki niepokój. Utrata kluczowego rygla defensywnego tuż przed startem Finałów NBA mogła drastycznie ograniczyć szanse zespołu w starciu z podkoszowymi wieżami z Zachodu. Najnowsze doniesienia prosto z Manhattanu przynoszą jednak potężny, emocjonalny zwrot akcji – Robinson zamierza rzucić wyzwanie medycynie i wymusić swój występ w walce o mistrzowski pierścień.
Jak oficjalnie poinformował ceniony dziennikarz Ian Begley ze stacji SNY, mimo braku precyzyjnego harmonogramu powrotu do zdrowia, 28-letni środkowy zrobi wszystko, by zameldować się na parkiecie już w Game 1.
Kulisy tajemniczego urazu: Gra bez gipsu i usztywnienia
Informacja o złamaniu kości w rzucającej dłoni Robinsona wywołała spore zaskoczenie, ponieważ zawodnik bez większych problemów dokończył poniedziałkowy Game 4 przeciwko Cleveland Cavaliers, pieczętując gładki sweep 4-0. Ian Begley odsłonił zakulisowe szczegóły pomeczowych obserwacji:
„Widzieliśmy Robinsona około półtorej godziny po zakończeniu czwartego meczu Finałów Wschodu. Na jego małym palcu nie było żadnego gipsu, szyny ani nawet bandaża. Wszyscy eksperci szukali momentu na wideo, w którym mogło dojść do tego urazu. Było kilka akcji, w których Mitchell krzywił się z bólu i masował dłoń, ale wciąż nie ma oficjalnego potwierdzenia, czy stało się to w trakcie gry, czy już po jej zakończeniu” – relacjonuje Begley.
Dziennikarz podkreśla, że determinacja samego koszykarza będzie miała tutaj kluczowe znaczenie:
„To oczywiste, że Knicks chcą utrzymać całą sprawę w absolutnej tajemnicy przed rywalami. Oficjalna data powrotu jest nieznana, ale na podstawie moich rozmów z ostatnich godzin wiem jedno: Robinson będzie potężnie naciskał na sztab medyczny, by pozwolono mu grać. On chce tam być za wszelką cenę. Ostateczna decyzja należy do lekarzy, ale w takich realiach głos samego zawodnika ma ogromną wagę”.
Dlaczego obecność Robinsona to sprawa życia i śmierci dla Knicks?
Rola Robinsona w rotacji Browna jest nie do przecenienia. Mimo że pierwszoplanową postacią pod koszem Nowego Jorku jest Karl-Anthony Towns, Mitchell to absolutnie elitarny rezerwowy i jeden z najlepiej zbierających w ataku graczy w całej lidze. W tegorocznych play-offach wykręca kapitalną efektywność:
- W zaledwie 14,2 minuty spędzane na parkiecie notuje średnio 5,3 punktu oraz 5,5 zbiórki, trafiając kosmiczne 73,7% rzutów z gry!
Bez zdrowego Robinsona Knicks mieliby gigantyczny problem ze zbalansowaniem fizyczności i centymetrów swoich potencjalnych rywali w Finałach. Bez względu na to, czy z Zachodu awansują San Antonio Spurs (gdzie Victor Wembanyama właśnie pobił rekord Kareema Abdul-Jabbara), czy Oklahoma City Thunder (z duetem Chet Holmgren – Isaiah Hartenstein), Towns będzie potrzebował potężnego wsparcia w walce na tablicach.
Wielki Finał rusza w nocy ze środy na czwartek (3 czerwca). Ponad tydzień wolnego po szybkim odprawieniu Cavs daje Robinsonowi bezcenny czas na zaleczenie dłoni i przygotowanie specjalnej, ochronnej stabilizacji.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.









