Komisarz WNBA Cathy Engelbert poinformowała kluby, że liga rozpocznie szersze rozmowy na temat udziału zawodniczek transpłciowych w kobiecej koszykówce. Decyzja zapadła po tygodniach narastających kontrowersji, które wywołały słowa Sophie Cunningham, a spotęgowały deklaracje byłych koszykarzy NBA Enesa Kantera Freedoma i Royce'a White'a o starcie w drafcie WNBA 2027.
Sprawa, która jeszcze miesiąc temu wydawała się marginalnym wątkiem publicystycznym, w ciągu tygodnia stała się jednym z najgłośniejszych tematów w amerykańskim sporcie kobiecym. Liga musiała zareagować oficjalnie, ponieważ temat dotarł już nie tylko do szatni, ale i do relacji z kibicami na trybunach.
Co napisała Engelbert do klubów?
Według ustaleń ESPN komisarz wysłała w piątek memorandum do wszystkich franczyz WNBA. Dokument zapowiada, że tematem zajmie się grupa robocza złożona z prezesów i menedżerów generalnych klubów podczas zaplanowanego spotkania w przyszłym tygodniu.
Wiem, że wielu z was w ostatnich tygodniach otrzymywało pytania dotyczące udziału transpłciowych zawodniczek w kobiecej koszykówce, i spodziewam się, że temat ten będzie nadal wzbudzał duże zainteresowanie.
- napisała Engelbert, cytowana przez ESPN.
Komisarz podkreśliła, że liga podejdzie do sprawy przemyślanie i z szacunkiem, jednocześnie priorytetowo traktując uczciwość sportową. Zaznaczyła również, że zasady dotyczące uprawnień zawodniczek są przedmiotem układu zbiorowego wynegocjowanego ze związkiem zawodowym WNBPA, więc jednostronna zmiana regulaminu przez samą ligę nie wchodzi w grę. Engelbert zapowiedziała dalsze konsultacje z klubami i związkiem, w tym dodatkowe sesje informacyjne dla liderów drużyn.
Co dziś mówią przepisy WNBA?
Obowiązujący układ zbiorowy, wynegocjowany na sezony 2026-2032, stanowi, że w lidze mogą występować wyłącznie zawodniczki będące kobietami. Liczący 409 stron dokument nie precyzuje jednak dalej pojęcia „kobieta" ani nie ustala jawnej polityki dotyczącej zawodniczek transpłciowych czy interpłciowych. Brakuje w nim zatem odpowiedzi na pytanie, czy do gry kwalifikuje samo zadeklarowanie tożsamości płciowej, czy wymagane są dodatkowe kryteria. Ta luka interpretacyjna leży dziś u podstaw całego sporu.
Skąd wzięła się eskalacja?
Punktem zapalnym stały się publiczne wypowiedzi obrończyni Indiany Fever Sophie Cunningham, która opowiedziała się za wykluczeniem transpłciowych dziewcząt i kobiet ze sportu kobiecego. Jej słowa wywołały serię protestów, zarówno popierających, jak i krytykujących to stanowisko, podczas wyjazdowych meczów Fever.
Napięcie podsyciły następnie deklaracje dwóch byłych zawodników NBA. Enes Kanter Freedom, 34-letni dawny środkowy z jedenastoletnim stażem ligowym, ogłosił w social mediach, że po przeanalizowaniu obowiązujących kryteriów kwalifikacyjnych oficjalnie zgłasza się jako kandydat do draftu WNBA. Kilka godzin później dołączył do niego Royce White, wybrany niegdyś z szesnastym numerem draftu 2012 przez Houston Rockets, który oświadczył, że identyfikuje się jako kobieta na potrzeby zawodowej koszykówki. Obaj argumentowali, że jeśli samo zadeklarowanie tożsamości ma być wystarczające, to spełniają wymogi ligi.
Związek zawodowy WNBPA odpowiedział w piątek oświadczeniem, w którym podkreślił zaangażowanie w inkluzywność, jednocześnie potępiając nienawiść, przemoc i demonizowanie osób transpłciowych. Związek zaznaczył wprost, że zawodniczki nie pozwolą, by wykorzystywano je jako polityczne pionki.
Warto dodać, że WNBA jak dotąd nie zapowiedziała żadnej konkretnej zmiany w regulaminie. Memorandum Engelbert sygnalizuje jedynie, że liga przygotowuje się do bardziej formalnej wewnętrznej dyskusji na ten temat, a jej wynik pozostaje otwarty.
Dodaj StrefaBasketu jako źródło i obserwuj nas w Google News.


Komentarze 0
Rozmawiajmy o koszykówce. Merytorycznie i bez spamu.