Caleb Wilson wszedł do NBA Summer League z hukiem. Wybrany z numerem 4 w drafcie 2026 skrzydłowy Chicago Bulls zdobył 35 punktów w swoim debiucie w Las Vegas, ustanawiając rekord punktów w pierwszym występie w tych rozgrywkach. Mimo to Bulls przegrali z Memphis Grizzlies 96:97 – zwycięstwo trafiło do drużyny Camerona Boozera.
To był dokładnie taki mecz, jakiego oczekuje się od ligi letniej, gdy naprzeciw siebie stają dwaj gracze wybrani chwilę wcześniej w absolutnej czołówce draftu. Z jednej strony Wilson pokazał ofensywny błysk, którego część skautów nie była pewna po jego sezonie w North Carolina. Z drugiej strony Boozer, numer 3 ostatniego draftu, zagrał dojrzale, fizycznie i razem z Grizzlies przetrwał szalony finisz.
Caleb Wilson pobił rekord debiutu w Las Vegas Summer League
Wilson zaczął mecz bez kompleksów. Już na początku trafił za trzy punkty z góry łuku, a chwilę później dołożył rzut z półdystansu. Co ważne, nie wyglądał jak debiutant, który tylko czeka na okazje. Od pierwszych posiadań chciał być aktywny, atakował przestrzeń, szukał rzutów i bardzo szybko zbudował pewność siebie.
Największe wrażenie zrobiła jednak jego skuteczność z dystansu. Wilson trafił 7 z 11 rzutów za trzy, a więc pokazał element, który przed draftem budził pytania. W NCAA w barwach North Carolina nie był postrzegany jako pewny strzelec z obwodu, dlatego taki występ w pierwszym meczu Summer League od razu podnosi temperaturę wokół jego nazwiska.
Ostatecznie zakończył spotkanie z dorobkiem 35 punktów, 5 zbiórek, 2 przechwytów i 3 bloków. Z gry trafił 12 z 21 rzutów, a do tego w końcówce próbował jeszcze wyrwać Bulls zwycięstwo, trafiając dwie trójki w ostatnich sekundach. To jednak nie wystarczyło, bo Memphis utrzymało minimalną przewagę.
Cameron Boozer wygrał pojedynek, choć to Wilson skradł show
Ten mecz był sprzedawany jako pierwsze bezpośrednie starcie Camerona Boozera i Caleba Wilsona po drafcie. I faktycznie obaj dali kibicom materiał do dyskusji. Wilson miał bardziej efektowną linijkę punktową, natomiast Boozer zszedł z parkietu jako zwycięzca.
Skrzydłowy Grizzlies zdobył 23 punkty, trafił 7 z 12 rzutów z gry, zebrał 6 piłek, rozdał 4 asysty, zanotował przechwyt i blok. Jednocześnie od początku grał bardzo fizycznie. Już w pierwszej kwarcie miał mocny akcent, gdy wyrwał piłkę Wilsonowi i skończył akcję wsadem.
To nie był więc występ oparty wyłącznie na punktach. Boozer pokazał siłę, czucie gry i zdolność do funkcjonowania w różnych miejscach parkietu. Co więcej, przy całym zamieszaniu wokół 35 punktów Wilsona, to właśnie on pomógł Memphis kontrolować większą część meczu.
Wilson i Boozer znają się od lat
Dodatkowego smaku tej rywalizacji dodaje fakt, że Wilson i Boozer dobrze znają swoje mocne i słabe strony. Występowali razem w AAU i zdobyli tytuł Nike Peach Jam w barwach Nightrydas Elite. Później ich ścieżki rozeszły się na poziomie akademickim: Boozer trafił do Duke, natomiast Wilson wybrał North Carolina.
W poprzednim sezonie spotkali się również w wielkim meczu rywalizacji Duke – UNC. Tam także obaj byli ważnymi postaciami. Wilson zdobył 23 punkty, a Boozer odpowiedział 24 punktami i 11 zbiórkami. Teraz przenieśli ten pojedynek do Las Vegas i od razu przypomnieli, dlaczego draft 2026 budzi tak duże emocje.
Bulls przegrali, ale dostali bardzo ważny sygnał
Chicago nie wygrało meczu, jednak występ Wilsona może być dla klubu jedną z najważniejszych informacji całej ligi letniej. Bulls potrzebują młodego gracza z potencjałem na twarz projektu, a 35 punktów w debiucie nie załatwia oczywiście wszystkiego, ale trudno o mocniejszy pierwszy komunikat.
Jednocześnie ten występ warto czytać z odpowiednim dystansem. Summer League potrafi tworzyć krótkie euforie, które później nie zawsze przekładają się na sezon regularny. Mimo to pewne rzeczy są realne już teraz: Wilson ma odpowiednie parametry, płynność ruchu, odwagę rzutową i instynkt defensywny.
Co więcej, sposób zdobywania punktów był bardzo obiecujący. Wilson trafiał nie tylko po podaniach, ale również po koźle i po step-backach. Jeśli ten rzut z dystansu okaże się trwałym elementem, a nie jednorazowym wystrzałem, Bulls mogą mieć znacznie ciekawszego zawodnika, niż zakładały najbardziej ostrożne prognozy.
Co dalej dla Bulls i Grizzlies?
Obie drużyny szybko wrócą do gry. Bulls już w poniedziałek zmierzą się z Utah Jazz i numerem 2 draftu, Darrynem Petersonem. To oznacza, że Wilson od razu dostanie kolejny pojedynek z jednym z najgłośniejszych debiutantów tej klasy. Następnie Chicago czeka starcie z Washington Wizards i A.J. Dybantsą, czyli numerem 1 draftu.
Z kolei Grizzlies w poniedziałek zagrają z Dallas Mavericks. Dla Boozera będzie to następna okazja, żeby potwierdzić, że jego gra dobrze przekłada się na warunki NBA, nawet jeśli na razie mówimy tylko o lidze letniej.
Najważniejszy wniosek po tym meczu jest jednak prosty: Wilson przegrał spotkanie, ale wygrał uwagę ligi. Boozer wygrał mecz i również pokazał, dlaczego Memphis tak wysoko go wybrało. Jeśli to dopiero początek ich rywalizacji, Las Vegas dostało bardzo mocny zwiastun przyszłości.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










