Victor Wembanyama, świeżo po przegranym finale NBA z New York Knicks, może zdecydować się na gest, który rok temu odmienił losy jego finałowego rywala. Według doniesień insidera Jake’a Fischera, francuski środkowy rozważa podpisanie korzystniejszej dla klubu umowy zamiast pełnego, maksymalnego przedłużenia kontraktu wartego 251 milionów dolarów — wszystko po to, by dać Spurs większą elastyczność finansową w budowie składu mistrzowskiego kalibru.
Fischer: Wemby gotów na ustępstwo
San Antonio doszło w tym sezonie do finału NBA po zwycięstwie w Konferencji Zachodniej, ostatecznie jednak ulegając Knicks w pięciu meczach. Teraz przed klubem stoi kolejne, równie istotne wyzwanie — utrzymanie młodego rdzenia drużyny w obliczu nowych, bardziej rygorystycznych limitów płacowych. Wembanyama, wraz ze Stephonem Castle’em i Dylanem Harperem, wciąż gra na tanich kontraktach, ale to właśnie francuski gwiazdor jako pierwszy stanie przed decyzją o przedłużeniu umowy.
Jak twierdzi Fischer, Wembanyama jest gotów zrezygnować z części potencjalnych zarobków względem projektowanego pięcioletniego kontraktu na poziomie 251 milionów dolarów — kwoty, która z bonusami mogłaby przekroczyć nawet 300 milionów. Celem takiego ruchu byłoby stworzenie dodatkowej przestrzeni płacowej, którą front office mógłby wykorzystać do wzmocnienia składu wokół francuskiego środkowego w kolejnych sezonach.
Wzór Brunsona. Jak wyglądał podobny gest w Nowym Jorku?
Punktem odniesienia dla całej sytuacji jest oczywiście decyzja Jalena Brunsona sprzed dwóch lat. W 2024 roku rozgrywający Knicks zgodził się na czteroletnie przedłużenie warte 156,5 miliona dolarów, rezygnując tym samym ze 113 milionów dolarów gwarantowanych, które mógłby otrzymać, czekając rok dłużej na pełny kontrakt maksymalny. Uwolnione w ten sposób środki pozwoliły Knicks skompletować skład, który w minionym sezonie sięgnął po pierwszy od dziesięcioleci tytuł mistrzowski — i to właśnie kosztem Wembanyamy i Spurs w finale.
Uwaga: nie wszyscy wierzą w ten scenariusz
Warto jednak zaznaczyć wyraźnie — to na razie przewidywanie oparte na doniesieniach jednego insidera, a nie potwierdzony fakt. Co więcej, część analityków, w tym dziennikarze „Sporting News”, kwestionuje samą wykonalność takiego ruchu. Ich argument jest czysto mechaniczny: w przeciwieństwie do Brunsona, który w 2024 roku był pełnoprawnym wolnym agentem z realną swobodą negocjacyjną, Wembanyama wciąż pozostaje na kontrakcie debiutanckim, co znacząco ogranicza elastyczność podczas negocjacji przedłużenia. Zgodnie z tą interpretacją Francuz najzwyczajniej podpisze kontrakt odpowiadający jego rzeczywistej wartości rynkowej, a Spurs chętnie na to przystaną, bez potrzeby szukania jakichkolwiek ustępstw.
Kontekst sportowy: gorzka lekcja z finału
Cała sprawa nabiera dodatkowego wymiaru w kontekście niedawnego starcia z Brunsonem. W przegranym 1-4 finale Wembanyama notował średnio 26 punktów, 11,2 zbiórki i 3,6 bloku, jednak w decydującym piątym meczu ustąpił pola rywalowi — podczas gdy Brunson zanotował 45 punktów, prowadząc Knicks do tytułu, Francuz zdobył zaledwie 19 „oczek”. Sam Wembanyama przyznał już wcześniej, że chce nauczyć się od Brunsona przede wszystkim opanowania i kontroli nad przebiegiem meczu w kluczowych momentach — być może teraz, jeśli doniesienia Fischera się potwierdzą, postanowił pójść za jego przykładem również poza boiskiem.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










