Wade Baldwin rozpoczyna trzeci sezon w Fenerbahce z jasno postawionym celem: chce zostać jednym z najlepszych rozgrywających w historii Euroligi. W rozmowie z Eurohoops Amerykanin mówił o wyborze między marzeniem o NBA a budową spuścizny w Europie, a także o nowym partnerstwie z Shane'em Larkinem.
Wybór między NBA a spuścizną w Eurolidze
Wade Baldwin przygotowuje się do trzeciego sezonu w barwach Fenerbahce, mając już na koncie pierwszy w karierze tytuł mistrza Euroligi, zdobyty w ubiegłym sezonie. Podczas media day 30-letni rozgrywający podzielił się przemyśleniami na temat tego, co jeszcze chce osiągnąć w koszykówce.
Oczywiście, mistrzostwa. To ostateczny cel na tym etapie. Sporo indywidualnych spraw już załatwiłem. Teraz chodzi o zdobywanie jak największej liczby tytułów — powiedział Baldwin.
Amerykanin, który wcześniej otwarcie mówił o chęci sprawdzenia się w NBA, jeśli pojawi się odpowiednia okazja, przyznał jednak, że jego priorytety stały się w ostatnim czasie inne.
Sam postawiłem się w tej sytuacji i coraz bardziej skłaniam się ku temu, żeby zostać jednym z najlepszych rozgrywających w historii Euroligi — dodał.
Nowy duet z Larkinem
Jednym z najciekawszych wątków nadchodzącego sezonu będzie współpraca Baldwina z Shane'em Larkinem, wieloletnim rywalem z czasów, gdy Larkin grał w barwach Anadolu Efes, odwiecznego rywala Fenerbahce w derbach Stambułu.
Był moim rywalem przez siedem albo osiem lat w Eurolidze. Zawsze chciałem udowodnić, że jestem lepszy od Shane'a Larkina. Teraz jesteśmy w tej samej drużynie. Podobne uczucia miałem wobec Nando De Colo. Graliśmy przeciwko sobie tyle razy, a ja zawsze chciałem udowodnić, że jestem lepszym zawodnikiem. Potem dostałem wspaniałą okazję, żeby zagrać z nim w jednej drużynie i dotrzeć do Final Four. Więc teraz chcemy znaleźć sposób, żeby zbudować zespół i zrealizować cel, który mamy obaj: wygrać mistrzostwo i wrócić tam, gdzie nasze miejsce — powiedział Baldwin.
Baldwin odniósł się również do rozwoju, jaki przeszedł jako rozgrywający pod wodzą trenera Sarunasa Jasikeviciusa, podkreślając, że największą zmianą było zrozumienie, ile przywództwa i odpowiedzialności wymaga ta pozycja poza samym punktowaniem. Wspomniał także z dumą o serii zawodników, którzy rozwinęli się grając u jego boku, od Vladimira Lucicia w Bayernie, przez Simone'a Fontecchia w Baskonii, Lorenzo Browna w Maccabi, aż po Nigela Hayesa-Davisa i Tarika Biberovicia w Fenerbahce, gdzie sam Baldwin nieprzerwanie utrzymuje status najlepszego zawodnika.
Dodaj StrefaBasketu jako źródło i obserwuj nas w Google News.


Komentarze 0
Rozmawiajmy o koszykówce. Merytorycznie i bez spamu.