Jalen Brunson i Karl-Anthony Towns w sobotni wieczór dali się poznać z zupełnie innej strony. Dwie gwiazdy mistrzów NBA wzięły udział w gali WWE Saturday Night’s Main Event na Madison Square Garden – tej samej arenie, na której jeszcze niedawno świętowali historyczny tytuł. Tym razem jednak zamiast kosza na parkiecie królowały ringowe liny.
Brunson w roli głównej u boku Romana Reignsa
Brunson, wciąż dochodzący do siebie po operacji lewego nadgarstka, wyszedł na ring w okularach przeciwsłonecznych i ortezie na ręce, towarzysząc Romanowi Reignsowi około godziny dwudziestej drugiej, tuż przed finałowym wydarzeniem wieczoru. Wejście przypieczętowały fajerwerki, a trybuny odpowiedziały gromkim aplauzem oraz skandowaniem „MVP” i „Jalen Brunson„. Trzykrotny uczestnik Meczu Gwiazd otrzymał następnie własny, spersonalizowany pas mistrzowski w niebiesko-pomarańczowej kolorystyce, przy akompaniamencie okrzyków „zasłużyłeś na to”.
Sielankę przerwał jednak nieoczekiwany zwrot akcji – na scenie pojawił się znienawidzony przez kibiców Knicks Tyrese Haliburton, podczas gdy Seth Rollins zaatakował znienacka Reignsa. Dzięki pomocy Brunsona, Reigns ostatecznie wyrzucił Rollinsa poza ring, po czym razem z Haliburtonem opuścił scenę. Na ring wniesiono następnie Puchar Larry’ego O’Briena, który Reigns triumfalnie uniósł w górę, podczas gdy Brunson przymierzał jego pas mistrza świata WWE.
Towns „choke-slammował” rywali dla Danhausena
Jeszcze bardziej widowiskowo zaprezentował się Karl-Anthony Towns, który wystąpił wcześniej tego samego wieczoru. Środkowy Knicks efektownie wyszedł na scenę z wypełnionego dymem pojemnika opisanego jako „maszyna klonująca”, po czym aktywnie włączył się do walki, pomagając wrestlerowi Danhausenowi – znanemu z „odczarowania” Knicks po tym, jak w pierwszej rundzie playoffów przegrywali 1:2 z Atlaną Hawks – pokonać rywala, JD McDonagha. Towns nie oszczędzał się przy tym fizycznie, wykonując tzw. choke-slam najpierw na McDonaghu, a następnie rzucając przez drewniany stół innego zawodnika, Dominika Mysterio. Danhausen dokończył pojedynek efektownym ciosem „Triple D”, przypieczętowując zwycięstwo.
„Człowiek, który dał nam mistrzostwo”
Znajomość Townsa z wrestlerem sięga zresztą jeszcze środowego wydarzenia Fanatics Fest, gdzie prezes Fanatics, Michael Rubin, osobiście przedstawił obu panów sobie nawzajem. Środkowy Knicks bez wahania oddał wówczas honor Danhausenowi, żartobliwie tłumacząc, komu klub zawdzięcza serię zwycięstw:
Oczywiście, to człowiek, który dał nam mistrzostwo.
Po symbolicznym „odczarowaniu” drużyny podczas pierwszej rundy playoffów, Knicks wygrali bowiem aż piętnaście z kolejnych szesnastu spotkań, kończąc sezon pierwszym od 53 lat tytułem mistrzowskim NBA. Danhausen, mimo uznania ze strony gwiazdora, zażądał jednak czegoś w zamian, żartobliwie domagając się rewanżu:
Daj mi swój zegarek. Tak, potrzebuję zegarka. Buty też.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










