Los Angeles Lakers przechodzą przez tegoroczną Letnią Ligę NBA niczym walec. Po rozbiciu Chicago Bulls 105:82 w czwartkowym meczu, Jeziorowcy zapewnili sobie komplet czterech zwycięstw i awans do półfinału turnieju w Las Vegas. Głównym architektem tego sukcesu pozostaje Cameron Carr – debiutant, który każdym występem udowadnia, że dwadzieścia cztery kluby popełniły błąd, pomijając go w tegorocznym drafcie.
Kim jest Cameron Carr?
21-letni rozgrywający trafił do Lakers w dość nietypowych okolicznościach – klub oddał środki finansowe do New York Knicks, by przesunąć się o jedno miejsce w górę i wybrać go z numerem 24. Wcześniej Carr spędził dwa lata na Uniwersytecie Tennessee, gdzie z powodu kontuzji i ograniczonych minut nie zdołał się przebić, po czym przeniósł się do Baylor Bears na sezon 2025/26. Tam wreszcie w pełni pokazał swój potencjał, prowadząc drużynę w punktacji ze średnią 18,9 pkt, 5,8 zb. i 2,6 as. przy skuteczności 49,4% z gry i 37,4% zza łuku – wynik, który ustanowił uczelniany rekord punktowy dla zawodnika drugiego roku.
Warto dodać, że koszykówka to u Carra sprawa rodzinna – jego ojciec, Chris Carr, w 1997 roku był wicemistrzem legendarnego Konkursu Wsadów NBA, przegrywając wyłącznie z Kobe Bryantem, a w lidze spędził sześć sezonów. Genetyka najwyraźniej zrobiła swoje, ponieważ podczas przedsezonowego combine syn zanotował jeden z najlepszych wyników w skoczności w całej stawce.
Statement dla klubów, które go przeoczyły
To właśnie poczucie bycia niedocenionym napędza Carra na parkiecie Letniej Ligi. Po zdobyciu 14 punktów w czwartkowym starciu z Bulls, rozgrywający nie krył emocji podczas wywiadu dla NBA on Prime:
W ostatecznym rozrachunku czuję, że muszę być nakręcony przez ostatnie wydarzenia, dlatego za każdym razem, gdy wychodzę na parkiet, jestem zmotywowany, żeby wykonać swoją robotę. Myślę, że byłem lekceważony, więc mam jeszcze wiele do udowodnienia.
Trener Baylor, Scott Drew, nie krył zresztą podziwu dla jego umiejętności jeszcze na etapie uczelnianym:
Kiedy się rozkręca, to prawdziwa przyjemność na to patrzeć. Jest bardzo utalentowany, tak samo atletyczny jak każdy zawodnik, jakiego tu mieliśmy.
Droga przez turniej w Las Vegas
Forma Carra od pierwszego gwizdka turnieju nie pozostawiała złudzeń. W starciu z Oklahomą City Thunder zanotował 18 punktów, 2 bloki i przechwyt, następnie w meczu z Los Angeles Clippers – trzecim zwycięstwie Lakers w turnieju – dołożył aż 23 punkty. Czwartkowe spotkanie z Bulls, zakończone wynikiem 105:82, przypieczętował z kolei dorobkiem 14 pkt, 3 zb. i przechwytu w zaledwie 22 minuty na parkiecie.
Taki bilans sprawia, że purpurowo-złoci wchodzą w fazę pucharową Letniej Ligi z kompletem czterech zwycięstw i statusem faworyta do podniesienia trofeum. Jeśli Lakers pójdą za ciosem, Cameron Carr będzie miał pełne prawo cieszyć się z rozgłosu – i wysłać jeszcze mocniejszy sygnał do wszystkich dwudziestu czterech klubów, które pominęły go w drafcie.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










