Chris Bosh zabrał głos w największej sprawie tego lata w NBA. Były partner LeBrona Jamesa z mistrzowskiego Big Three przekonuje, że 41-letni gwiazdor powinien wrócić do Miami Heat. Głównym argumentem ma być duet z Giannisem Antetokounmpo, który latem trafił na Florydę. Sam James wciąż jednak nie podjął decyzji.
Rada od partnera z mistrzowskiego tria
Mało kto zna ten temat lepiej niż Chris Bosh. To właśnie on w 2010 roku razem z Dwyane’em Wade’em przekonał Jamesa do przenosin na Florydę, a wspólnie stworzone Big Three zdobyło dwa mistrzostwa i awansowało do czterech finałów NBA z rzędu. Teraz Kanadyjczyk ponownie występuje w roli rekrutera, tyle że publicznie.
W rozmowie z Front Office Sports oraz w opublikowanym na swoich mediach społecznościowych nagraniu Bosh nie owijał w bawełnę. Zaznaczył przy tym, że z Jamesem na ten temat nie rozmawiał.
Mówiłem to już wcześniej. Nie wiem, dokąd trafi. Nie rozmawialiśmy, ale gdybym był na jego miejscu, poszedłbym do Miami.
Swój wywód rozpoczął od żartu, który szybko obiegł amerykańskie media. Odniósł się bowiem do stylu życia, jaki oferuje Floryda.
Kiedy jesteś starszy, kiedy jesteś gotowy na emeryturę, jedziesz do Miami. Tutaj niczego nie musimy wymyślać.
Argument o golfie nie jest przy tym przypadkowy, ponieważ James w ostatnim czasie mocno wciągnął się w tę dyscyplinę. Dlatego według Bosha Miami łączy dwie rzeczy naraz, czyli komfort życiowy oraz realną walkę o tytuł.
Giannis w Miami zmienia układ sił
Cała układanka wygląda inaczej niż jeszcze przed kilkoma tygodniami. Heat dokonali bowiem największego transferu tego lata, sprowadzając z Milwaukee Bucks Giannisa Antetokounmpo. W rezultacie Miami natychmiast awansowało do grona głównych kandydatów do podpisania Jamesa, a w zestawieniach bukmacherskich uchodzi obecnie za faworyta.
Właśnie na tym opiera się koszykarska część wywodu Bosha. Były środkowy Heat przekonuje bowiem, że duet Antetokounmpo z Jamesem powtórzyłby dynamikę, którą Miami znało z czasów współpracy Jamesa z Wade’em.
Gdybyś miał Giannisa i LeBrona na parkiecie, byliby koszmarem nie do zatrzymania.
Zdaniem Bosha kluczowa jest również filozofia klubu, którą sam poznał od środka. W związku z tym nie ma wątpliwości, że władze Heat dołożą wokół gwiazdorów kolejne elementy.
Jeśli wiecie cokolwiek o Miami Heat, to wiecie, że oni chcą być konkurencyjni. Nie wierzą w zmarnowane lata. Zbudują zespół wokół Giannisa, żeby móc walczyć o mistrzostwo.
Warto dodać, że w klubie wciąż pracują Pat Riley oraz Erik Spoelstra, czyli ludzie odpowiedzialni za sukcesy pierwszej ery Jamesa w Miami. Poza tym w składzie pozostaje Bam Adebayo, natomiast latem Heat wzmocnili się Timem Hardawayem Jr. i według doniesień rozglądają się za kolejnym rozgrywającym. Sam Riley przyznawał zresztą, że priorytetem zespołu nie są strzelcy, lecz kreator gry.
NBA czeka, a LeBron się nie spieszy
Problem w tym, że decyzja wciąż nie zapadła. James pożegnał się z Los Angeles Lakers przed kilkoma tygodniami, jednak od tamtej pory pozostaje ostatnim wielkim nazwiskiem na rynku. W gronie najpoważniejszych kandydatów wymienia się Cleveland Cavaliers, Miami Heat oraz Philadelphia 76ers, a w niektórych doniesieniach pojawiają się także Golden State Warriors, Denver Nuggets i Minnesota Timberwolves. Wszystkie ruchy w tegorocznej karuzeli transferowej śledzimy na bieżąco w naszym zestawieniu.
Tymczasem otoczenie zawodnika studzi emocje. Jego agent Rich Paul jasno zakomunikował, że presja nie przyspieszy procesu.
Nie damy się poganiać. To jego wybór i kiedy go dokona, wtedy go dokona.
Co więcej, według Dave’a McMenamina z ESPN Paul przekazał klubom, żeby nie wstrzymywały budowy składów i zapełniały wolne miejsca. Na decyzję czeka jednak praktycznie cała liga, ponieważ bez niej trudno domknąć nawet terminarz nowego sezonu, o czym mówił publicznie komisarz Adam Silver.
Fałszywy alarm w mediach społecznościowych Heat
Napięcie wokół sprawy dobrze pokazał incydent z ostatnich dni. W sieci pojawiło się bowiem nagranie przygotowane przez dział mediów społecznościowych Miami, opatrzone datą 27 lipca 2026 roku, co natychmiast rozpaliło spekulacje o rychłym ogłoszeniu transferu.
Sprawę szybko ostudził jednak Anthony Chiang z „Miami Herald”. Dziennikarz przekazał, że materiał wyciekł przez pomyłkę podczas przygotowań na ewentualność wyboru Heat przez Jamesa, natomiast na ten moment nie stoi za nim żadna realna decyzja. Do czasu oficjalnego komunikatu wszystkie doniesienia o kierunku transferu pozostają zatem wyłącznie spekulacjami.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










