NBA podsumowała tegoroczne zmagania w Las Vegas. Najlepszym zawodnikiem Ligi Letniej wybrano Yaxela Lendeborga, który poprowadził Golden State Warriors po tytuł. Ligę zdominowali debiutanci z ostatniego draftu, a do pierwszej piątki trafili między innymi Cameron Boozer i Caleb Wilson.
Podwójna korona Lendeborga
Tegoroczna edycja rozgrywek w Las Vegas przyciągnęła sporo uwagi po wyjątkowo mocno obsadzonym drafcie. Najjaśniej rozbłysnął w niej Yaxel Lendeborg, wybrany z numerem 11 przez Warriors. 23-letni skrzydłowy notował średnio 14,8 punktu, 6,8 zbiórki oraz 4,0 asysty w sześciu meczach, a przede wszystkim poprowadził swój zespół po mistrzostwo Ligi Letniej.
W decydującym starciu Golden State pokonało Memphis Grizzlies 94:90, natomiast sam Lendeborg dołożył 21 punktów i 10 zbiórek. Dzięki temu sięgnął nie tylko po nagrodę MVP finału, ale również po tytuł MVP całych rozgrywek. Co więcej, według amerykańskich mediów jako pierwszy zawodnik w historii zgarnął obie te nagrody jednocześnie.
Warto dodać, że nagrody to kolejny etap znakomitego roku Amerykanina. Kilka miesięcy wcześniej pomógł bowiem Michigan sięgnąć po mistrzostwo NCAA. Z kolei latem Warriors związali się z nim czteroletnim kontraktem wartym 28 milionów dolarów, z opcją klubu po dwóch pierwszych sezonach.
Pierwsza piątka pełna debiutantów
Głosami wszystkich 30 klubów NBA wyłoniono także pierwszą piątkę Ligi Letniej, którą niemal w całości utworzyli debiutanci wybrani w loterii draftu. Obok Lendeborga znaleźli się w niej Cameron Boozer, Caleb Wilson, Brayden Burries oraz Meleek Thomas.
Największą regularnością popisał się 19-letni Boozer, wybrany z trójką przez Grizzlies. Notował on 18,5 punktu i 8,0 zbiórki, a w przegranym finale dorzucił 19 oczek. Z kolei Wilson, czwarty wybór draftu i debiutant Chicago Bulls, wzbudził w Vegas największy zachwyt. Poza efektownymi wsadami zaskoczył bowiem skutecznością zza łuku, trafiając aż 41,9 procent za trzy przy 23,5 punktu na mecz.
Nie zabrakło również zawodników wybranych niżej. Burries z Milwaukee Bucks dokładał 23,5 punktu i 4,3 asysty, natomiast Thomas z Cleveland Cavaliers okazał się najskuteczniejszym strzelcem całej imprezy. Wybrany dopiero z numerem 34 obrońca notował bowiem imponujące 27,3 punktu na mecz.
Druga piątka dla ogranych rywali
W drugiej piątce znaleźli się z kolei gracze z nieco większym stażem oraz kolejni obiecujący debiutanci. Skład ten utworzyli Cedric Coward (Grizzlies), Egor Demin (Brooklyn Nets), Khaman Maluach (Phoenix Suns), Liam McNeeley (Charlotte Hornets) oraz Zyon Pullin (Minnesota Timberwolves).
Na tle tej grupy szczególnie wyróżnił się Khaman Maluach. Środkowy Suns dominował bowiem pod tablicami, zbierając średnio 12,8 piłki i dokładając do tego 19,5 punktu. Tymczasem McNeeley popisał się kosmiczną skutecznością, trafiając 52 procent rzutów za trzy punkty.
Wielcy nieobecni
Zabrakło natomiast miejsca dla dwóch najwyżej wybranych zawodników draftu. AJ Dybantsa z jedynką oraz Darryn Peterson z dwójką nie zagrali bowiem wystarczająco dużo, by powalczyć o wyróżnienia. Washington Wizards zakończyli występ Dybantsy po dwóch meczach, z kolei Utah Jazz wygasili udział Petersona po trzech spotkaniach.
Dybantsa w ograniczonym czasie gry prezentował liczby porównywalne z nagrodzonymi rywalami. Mimo to zbyt mała liczba występów przekreśliła jego szanse w rywalizacji z graczami, którzy rozegrali po cztery do sześciu spotkań.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










