Giannis Antetokounmpo, choć wciąż znajduje się na szczycie swoich możliwości, już teraz myśli o życiu po zakończeniu kariery. Podczas transmisji na Twitchu grecki gwiazdor zdradził, że po zawieszeniu butów na kołku widzi siebie w roli trenera NBA, inwestora albo po prostu ojca spędzającego czas z rodziną w domu. Co ciekawe, zapytany o wymarzony klub do prowadzenia, bez wahania wskazał New York Knicks.
„Chcę być trenerem w NBA” — wyznanie na żywo
Podczas rozmowy ze streamerem N3ON, prowadzonej w Grecji, Antetokounmpo szczerze podzielił się swoimi przemyśleniami na temat przyszłości.
Albo będę ojcem na pełen etat, albo trenerem. Chcę być trenerem w NBA.
Gdy N3ON dopytał, którą drużynę chciałby prowadzić już teraz, odpowiedź padła bez wahania — Knicks, argumentowane tym, że to obecnie najlepszy zespół w lidze po zdobyciu mistrzostwa. Sytuacja nabiera przy tym dodatkowego smaczku, ponieważ to właśnie do Nowego Jorku Grek chciał trafić rok temu, gdy sam eksplorował opcje transferowe z Milwaukee — ostatecznie jednak wylądował w Miami.
Rodzina na pierwszym miejscu, ale nie od razu emerytura
Warto jednak podkreślić, że 31-latek nie planuje zniknąć z parkietów w najbliższym czasie. Antetokounmpo zaznaczył bowiem, że najpierw chciałby zniknąć na kilka lat i po prostu „robić swoje”, zanim zdecyduje się na konkretną ścieżkę zawodową. Dodał również, że po zakończeniu kariery zamierza być znacznie bardziej obecny w życiu swoich czworga dzieci — Liama, Mavericka, Evy i Ariego — na co obecnie, jako jeden z najbardziej rozpoznawalnych zawodników na świecie, po prostu nie ma tyle czasu, ile by chciał.
Mimo tych deklaracji nic nie wskazuje, by koniec kariery był bliski. Miniony sezon, ograniczony do 36 meczów przez urazy nogi, wciąż przyniósł imponujące liczby — 27,6 punktu przy rekordowej skuteczności 62,4 procent z gry oraz 9,8 zbiórki na mecz.
Aktualizacja: numer 7 to już niemal pewność
Przy okazji tej samej transmisji Antetokounmpo podsycił również temat, który sygnalizowaliśmy już wcześniej — zmianę słynnego numeru „34” na „7” w barwach Heat. Sprawa nabiera przy tym praktycznego wymiaru, ponieważ klub z Miami zaczął już pracować nad rozwiązaniem dla kibiców, którzy zdążyli kupić koszulki Greka z numerem „34” jeszcze przed ogłoszeniem zmiany.
Warto dodać, że numer „7” ma w Miami swoją historię — nosili go między innymi Goran Dragić w latach 2015–2021 oraz Kyle Lowry w latach 2022–2024, a ostatnim zawodnikiem z tym numerem na koszulce był Kel’El Ware. Dla przypomnienia, także Bobby Portis, sprowadzony do Miami w tym samym pakiecie transferowym, zmienia swój numer — zamiast dziewiątki z Milwaukee założy „95”, nigdy wcześniej nienoszoną w historii klubu.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










