Jake Fischer ujawnił kształt nowej umowy Jamesa Hardena z Cleveland Cavaliers. Kontrakt nie obejmie więcej niż dwa gwarantowane sezony, a konkretna kwota pozostaje ruchoma, ponieważ klub wciąż walczy o Jonathana Kumingę i chce po raz drugi z rzędu zmieścić się poniżej drugiego apronu.
Fischer: nie więcej niż dwa gwarantowane lata
Raport opublikowany w środę nie zostawia wiele miejsca na domysły.
Kontrakt między Hardenem a Cleveland wciąż ma nie przekroczyć dwóch gwarantowanych lat, jak twierdzą źródła ligowe. Prognozowanie konkretnej kwoty pozostaje płynne, biorąc pod uwagę trwające zainteresowanie Cavaliers Jonathanem Kumingą oraz ich determinację, by drugi sezon z rzędu pozostać poza drugim apronem.
Punkt wyjścia jest znany od czerwca. 36-letni Harden odrzucił wówczas opcję zawodnika wartą 42,3 mln dolarów, stając się wolnym agentem z pełną swobodą, jednak zrobił to z założeniem wynegocjowania dłuższej umowy. W praktyce oznacza to zamianę jednorazowej wypłaty na większą pulę gwarantowanych pieniędzy rozłożoną na kilka sezonów.
Sprzeczne doniesienia o długości umowy
Tu warto zachować czujność, ponieważ obieg informacyjny nie jest zgodny. Brett Siegel z ClutchPoints informował bowiem dwa dni wcześniej, że Cleveland szykuje umowę na dwa albo trzy lata, skonstruowaną tak, by pomóc klubowi uniknąć drugiego apronu.
Obie wersje da się jednak pogodzić. Kluczowe jest bowiem słowo „gwarantowane”, ponieważ kontrakt trzyletni może zawierać niegwarantowany trzeci rok lub opcję, co przy zachowaniu limitu dwóch pewnych sezonów byłoby zgodne z raportem Fischera. Siegel dodaje ponadto, że Cavaliers nie zamierzali rozstawać się z Hardenem niezależnie od finału sprawy LeBrona Jamesa.
Dlaczego Harden godzi się na obniżkę
Logika tej transakcji jest czysto matematyczna. Rozgrywający ma przyjąć nieznacznie niższą pensję roczną w zamian za większą pulę gwarantowanych pieniędzy oraz wieloletnie zabezpieczenie, natomiast klub zyskuje elastyczność potrzebną do dokończenia budowy składu.
Sytuacja finansowa Cleveland jest bowiem napięta. Według najświeższych wyliczeń klub ma około 25,3 mln dolarów zapasu poniżej pierwszego apronu i niespełna 38 mln poniżej drugiego, dysponując przy tym trzynastoma gwarantowanymi kontraktami. Co więcej, przeprowadzenie transakcji typu sign-and-trade po Kumingę wymaga pozostania poniżej pierwszego progu, dlatego właśnie sprawa Hardena wciąż pozostaje otwarta.
19-7 i finał konferencji
Cleveland ma zresztą twarde powody, by go zatrzymać. Rozgrywający trafił do Ohio w wymianie przeprowadzonej w trakcie sezonu, w której Darius Garland powędrował do Los Angeles Clippers, i natychmiast zmienił oblicze zespołu.
Liczby mówią same za siebie. W 26 spotkaniach sezonu regularnego jedenastokrotny uczestnik meczu gwiazd notował 20,5 pkt, 7,7 as. i 4,8 zb., trafiając 46,6% z gry oraz rekordowe w karierze 43,5% za 3 pkt. Jednocześnie Cavaliers wygrali z nim w składzie 19 z 26 meczów i awansowali do finału Konferencji Wschodniej po raz pierwszy od 2018 roku. Choć w tej fazie przegrali 0-4 z New York Knicks, był to najgłębszy marsz klubu w play-off bez Jamesa od 1992 roku.
Co dalej z Kumingą
Ostatnią zagadką lata pozostaje 23-letni skrzydłowy z Atlanty. Cavaliers wciąż są nim zainteresowani, przy czym doniesienia o jego oczekiwaniach finansowych rozjeżdżają się drastycznie, ponieważ padają kwoty od 14 do nawet 25 mln dolarów rocznie.
Techniczne rozwiązanie istnieje. Cleveland mogłoby rozpocząć umowę Kumingi od 6,1 mln dolarów w ramach wyjątku średniopłacowego dla płatników podatku, co dałoby 12,4 mln na dwa lata, jednak skorzystanie z tego narzędzia twardo ogranicza klub na poziomie drugiego apronu. Tymczasem trener Kenny Atkinson pracował z zawodnikiem przez trzy jego pierwsze sezony w Golden State, co dodaje całej sprawie pikanterii. Wszystkie letnie ruchy zbieramy w karuzeli transferowej.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










