Przenosząc się do Philadelphii 76ers, 41-letni LeBron James otwiera epilog najbardziej narracyjnej kariery w historii sportu. Ben Rohrbach z Yahoo Sports zestawił ten ruch z najlepszymi „ostatnimi aktami” w dziejach ligi, a porównanie wypada dla Jamesa nietypowo. On jako jedyny wchodzi w ten rozdział wciąż jako uczestnik meczu gwiazd.
Punkt odniesienia, którego nikt nie przeskoczył
Rohrbach zaczyna od jedynego przypadku, który wymyka się wszelkim rankingom, i trudno się z nim spierać. Bill Russell zakończył karierę w roli grającego trenera, prowadząc Boston Celtics do siódmego meczu finałów 1969 i zwycięstwa nad Los Angeles Lakers 108:106. To było jego jedenaste mistrzostwo w trzynastu sezonach, a w ostatnim występie w NBA zanotował 6 pkt, 21 zb. i 6 as. Ponadto, jako pierwszy w historii dużych amerykańskich lig objął stanowisko trenera będąc czarnoskórym szkoleniowcem, gdy przejął Celtics w 1966 roku.
Klasyczny schemat: gwiazda przekwalifikowana na rolę uzupełniającą
Historia NBA podpowiada bardzo wyraźny wzorzec udanego finiszu. Praktycznie wszyscy wielcy, którzy dopisali sobie efektowną ostatnią linijkę, zaakceptowali wcześniej degradację w hierarchii zespołu.
Bill Walton zdobył tytuł z Celtics w sezonie 1985/86 nie jako gwiazda, lecz jako najlepszy rezerwowy ligi. Ray Allen przeszedł z Bostonu do rywala z Miami i tam, w wieku 37 i 38 lat, funkcjonował jako elitarny snajper z drugiego planu, a jego rzut w szóstym meczu finałów 2013 uratował Heat całą serię. Podobną drogę wybrał Gary Payton, który w Miami sięgnął po pierścień w 2006 roku głównie wchodząc z ławki. Z kolei Jason Kidd przeszedł w Dallas najbardziej udaną transformację z legendy w wartościowego zadaniowca, kończąc ją mistrzostwem w 2011 roku. Ten sam mechanizm zadziałał u Dwighta Howarda, mistrza z Lakers z 2020 roku, oraz u Clyde’a Drexlera, który w 1995 roku dołożył tytuł w Houston jako drugi najważniejszy koszykarz obok Hakeema Olajuwona.
Wersja bez happy endu
Nie każdy epilog kończył się jednak paradą. Michael Jordan wrócił do gry w Washington Wizards i wbrew obiegowej opinii wcale nie był tam wrakiem. W pierwszym sezonie notował 22,9 pkt, 5,7 zb. i 5,2 as., choć opuścił 22 spotkania. Następnie w kampanii 2002/03 zdobywał 20,0 pkt i był jedynym koszykarzem Wizards, który rozegrał wszystkie 82 mecze, a Washington skończyło z bilansem 37-45. Mimo to play-off pozostały poza zasięgiem, dlatego ten rozdział na zawsze będzie miał gorzki posmak.
Do tej samej kategorii trafiają dwa inne przypadki. 40-letni Karl Malone dotarł z Lakers do finałów 2004, gdzie ekipa z Los Angeles uległa Detroit Pistons, a jego sezon zrujnował uraz więzadła w prawym kolanie. Natomiast Tracy McGrady podpisał z San Antonio Spurs kontrakt na końcówkę sezonu 2012/13 i otarł się o tytuł, przegrywając serię, którą Heat odwrócili właśnie po trafieniu Allena.
Dlaczego przypadek Jamesa jest zupełnie inny
Tu zaczyna się najciekawsza część całej analogii, ponieważ James łamie schemat. W minionym sezonie notował 20,9 pkt, 7,2 as. i 6,1 zb. w 60 spotkaniach oraz został wybrany na swój dwudziesty drugi mecz gwiazd. Co więcej, rozegrał już 23 sezony, uzbierał cztery tytuły mistrzowskie, cztery nagrody MVP oraz cztery wyróżnienia MVP finałów, a średnia całej kariery wynosi 26,8 pkt.
Żaden z wymienionych wcześniej weteranów nie przychodził do nowego klubu z takim dorobkiem w ostatnim sezonie. Walton i Payton dawali po kilka punktów z ławki, Allen pełnił funkcję specjalisty od jednego elementu, natomiast Kidd był już wtedy przede wszystkim rozdającym i obrońcą. W związku z tym pojawia się pytanie, którego historia NBA właściwie nie zna. Jak wpasować w hierarchię kogoś, kto nadal dodaje ponad 20 pkt na mecz?
Filadelfia będzie musiała odpowiedzieć na nie natychmiast. Wyjściowa piątka ma obejmować Tyrese’a Maxey’a, Jaylena Browna, Joela Embiida oraz VJ Edgecombe’a, dlatego rola Jamesa niemal na pewno oznaczać będzie spadek liczby posiadań pod jego kontrolą. Tymczasem dokładnie ta gotowość do ustąpienia miejsca decydowała o sukcesie wszystkich udanych epilogów w historii ligi.
Co musi się stać, żeby to był najlepszy finał w dziejach
Stawka jest prosta i brutalnie policzalna. Russell odszedł jako mistrz i grający trener, dlatego jego wynik pozostaje nieosiągalny. Jednak James ma w ręku argument, którego nie posiadał nikt inny, czyli wciąż elitarny poziom gry w wieku 41 lat. W konsekwencji piąty pierścień w Filadelfii, przy takich statystykach i po zmianie czwartego klubu w karierze, stworzyłby zakończenie bez precedensu w ponad siedemdziesięcioletniej historii ligi.
Warto pamiętać, że kontrakt jest krótki. Dwa lata i 8 mln dolarów z opcją zawodnika oznaczają, że okno na dopisanie tego rozdziału jest wąskie. Wszystkie letnie ruchy zbieramy w karuzeli transferowej.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.











„Żaden z wymienionych wcześniej weteranów nie przychodził do nowego klubu z takim dorobkiem w ostatnim sezonie”. Kolejny debilny artykuł zapatrzonego z leflopa pseudo znawcy. Jordan przyszedł do Washingtona po 3 latach przerwy, mając zdobyte 6 mistrzostw, 6 MBP finałów , 5 MBP sezonu zasadniczego ,i najwyższą w historii średnia punktowa ponad 32 na mecz. Szedł grać do słabego zespołu, a nie naszpikowanego gwiazdami. Leflop czekał jak hiena na dołączenia Jaylena, a dopiero potem ogłosił kolejna , tym razem najbardziej żałosna decyzję w swojej ,,karierze” Ten koleś to znak czasów. Mierny zawodnik, uciekający po porażkach do lepszych klubie, w pogoni najpierw za tytułami, potem za kasą i punktami. Nigdy nie dogodnie MJ czy sp Kobiego, z klasą się trzeba urodzić, a nie ja kupować czy kraść 😁