Dziennikarz śledczy Pablo Torre ujawnił kolejny sekretny kanał, którym Los Angeles Clippers mieli przekazywać pieniądze Kawhiemu Leonardowi z pominięciem limitu płac. Sprawa nabiera tempa akurat wtedy, gdy z archiwów wypłynęły jego szalone żądania wobec Los Angeles Lakers sprzed siedmiu lat.
Skrzydłowy ponownie zdominował nagłówki w USA, choć od lipca formalnie nie jest już zawodnikiem Clippers. Los Angeles i Toronto Raptors uzgodniły bowiem transfer Leonarda 30 czerwca, jednak transakcja utknęła w martwym punkcie, ponieważ żadna ze stron nie chce przejąć ryzyka ewentualnych kar. Dopóki dochodzenie ligi się nie zakończy, Kanadyjczycy odmawiają sfinalizowania umowy.
Producent tablic wyników w centrum afery
Torre, który jako pierwszy ujawnił powiązania Leonarda z upadłą spółką Aspiration, poszedł tym razem o krok dalej. Według jego najnowszych ustaleń Leonard miał dodatkowy, ukryty kanał zarobkowy, tym razem za sprawą firmy Daktronics, producenta tablic wyników w hali Clippers. Klub zapłacił tej spółce 100 mln dolarów za budowę słynnego „Halo Board" w Intuit Dome, a według źródeł Torre’a część tych pieniędzy miała ostatecznie trafić właśnie do zawodnika w ramach rzekomo fikcyjnej umowy sponsorskiej.
Rosnąca skala zarzutów odświeżyła również wspomnienia z wolnej agencji 2019 roku. Jak informował wówczas Sam Amick z The Athletic, otoczenie Leonarda, na czele z wujem i doradcą biznesowym Dennisem Robertsonem, przedstawiło Lakers listę warunków, które musiałyby zostać spełnione przed podpisaniem kontraktu. Chodziło między innymi o częściowy udział własnościowy w klubie, prywatny odrzutowiec dostępny na każde zawołanie, dom oraz gwarantowaną pulę pieniędzy z pozaboiskowych sponsoringów. Gubernator Lakers Jeanie Buss odrzuciła te postulaty jako sprzeczne z układem zbiorowym ligi, po czym Leonard podpisał trzyletni kontrakt z Clippers wart 103,1 mln dolarów.
Co dalej z transferem do Toronto
Sprawa ma bezpośrednie przełożenie na rynek transferowy, ponieważ Raptors nie zgodzą się przejąć Leonarda, dopóki nie poznają skali ewentualnych sankcji. W najczarniejszym scenariuszu zawodnikowi grozi unieważnienie kontraktu lub zawieszenie na cały sezon, natomiast NBPA zapowiada skierowanie sprawy do arbitrażu, gdyby liga spróbowała ukarać Leonarda bez wystarczających dowodów. Komisarz Adam Silver deklarował wcześniej rozstrzygnięcie latem, jednak z uwagi na rozszerzający się zakres śledztwa realny termin może przesunąć się nawet na 2027 rok. Klub konsekwentnie zaprzecza jakimkolwiek naruszeniom limitu płac.
Dodaj StrefaBasketu jako źródło i obserwuj nas w Google News.


Komentarze 0
Rozmawiajmy o koszykówce. Merytorycznie i bez spamu.