Nowy Jork świętuje pierwsze mistrzostwo NBA od 53 lat, jednak ze środka klubu płyną ostrzeżenia. Jak podaje Ben Golliver z ESPN, źródło związane z Knicks studzi optymizm przed nowym sezonem, wskazując na ryzyko „kaca mistrzowskiego” oraz spadek skuteczności zza łuku. Do tego dochodzi utrata Mitchella Robinsona i bezprecedensowa parytetowa era w lidze.
Ostrzeżenie z wnętrza klubu
Analiza ESPN podsumowująca okno transferowe wszystkich 30 zespołów wypada dla Knicks pozornie korzystnie. Golliver zwraca bowiem uwagę, że dziewięciu z dziesięciu koszykarzy tworzących playoffową rotację pozostaje w składzie, a żaden z filarów drużyny nie wchodzi jeszcze w fazę spadku formy związanego z wiekiem.
Znacznie ciekawszy jest jednak drugi akapit. Anonimowe źródło z organizacji ostrzegło mianowicie przed dwoma zagrożeniami. Pierwszym jest klasyczny „kac mistrzowski”, czyli naturalny spadek koncentracji i głodu po osiągnięciu celu. Drugim, znacznie bardziej wymiernym, jest ryzyko regresu rzutowego. Nowy Jork zakończył bowiem playoffy 2026 jako najskuteczniejszy zespół z dystansu w całej lidze, a takie wyniki rzadko powtarzają się w kolejnym sezonie.
Warto dodać, że ta sama analiza podkreśla, jak korzystnie na tle rywali wygląda sytuacja finansowa Nowego Jorku. Jalen Brunson, mistrz i MVP finałów, zarabia bowiem wyraźnie mniej niż Donovan Mitchell z Cleveland, mimo że dorobek 29-letniego rozgrywającego jest znacznie bogatszy.
Ciągłość zamiast rewolucji
Front office postawił latem na jedno hasło: kontynuacja. W efekcie Knicks zatrzymali niemal cały mistrzowski trzon.
Robinson to strata, której nie da się zasypać pieniędzmi
Największym ubytkiem pozostaje Mitchell Robinson. Środkowy spędził w Nowym Jorku osiem lat i był najdłużej związanym z klubem zawodnikiem mistrzowskiego składu. Boston Celtics zaoferowali mu jednak trzyletni kontrakt wart 47,3 mln dolarów, a Knicks nie zdecydowali się go wyrównać mimo posiadania praw Birda.
Powód jest prozaiczny: drugi próg podatkowy ustalony na poziomie 221,7 mln dolarów. Nowy Jork traktuje go bowiem jak strefę zakazaną, ponieważ jego przekroczenie odcina klub od najważniejszych narzędzi budowy składu. W konsekwencji zamiast Robinsona pod koszem pojawi się Andre Drummond, dwukrotny uczestnik Meczu Gwiazd z 14-letnim stażem, pozyskany za minimalną stawkę weterana.
Statystyki obu zawodników są zbliżone, jednak kontekst zupełnie inny. Robinson uchodził bowiem za jednego z najlepszych zbierających w ataku w całej lidze i był defensywnym filarem historycznego marszu po tytuł. Drummond ma z kolei odtworzyć przede wszystkim fizyczność i zbiórki, natomiast ochrony obręczy na tym samym poziomie nikt w Nowym Jorku nie oczekuje.
Era parytetu, czyli osiem sezonów i ośmiu różnych mistrzów
Kontekst ligowy działa przeciwko obrońcom tytułu. NBA przeżywa bowiem bezprecedensowy okres wyrównania poziomu: od 2019 roku w ośmiu kolejnych sezonach triumfowało osiem różnych zespołów. Ostatnią drużyną, której udało się powtórzyć sukces, byli Golden State Warriors ze Stephenem Curry’m i Kevinem Durantem w latach 2017 i 2018.
Dodatkowo Wschód wyraźnie się wzmocnił. Miami Heat sprowadzili Giannisa Antetokounmpo, Philadelphia 76ers pozyskała Jaylena Browna, a w tle wciąż wisi decyzja LeBrona Jamesa, który rozważa trzy kluby ze Wschodu. Innymi słowy, mistrzowie zostali praktycznie w tym samym składzie, natomiast rywale przeprowadzili rewolucje. Wszystkie ruchy tego lata śledzimy na bieżąco w karuzeli transferowej 2026-27.
Sam Brunson nie ukrywa, że kolejny sezon będzie miał inny ciężar gatunkowy.
Będzie inaczej, to pewne.
Sochan wciąż czeka
Mistrzowski skład Knicks ma również biało-czerwony akcent, choć jego przyszłość pozostaje otwarta. Jeremy Sochan dołączył do Nowego Jorku w lutym po rozstaniu z San Antonio Spurs i sięgnął po pierwsze w karierze mistrzostwo NBA. W sezonie regularnym rozegrał jednak dla Knicks zaledwie 111 minut, a trener Mike Brown praktycznie nie korzystał z niego w playoffach.
Obecnie 23-letni skrzydłowy pozostaje nieograniczonym wolnym agentem bez kontraktu. Powrót do Nowego Jorku nie jest wykluczony, ponieważ klub potrzebuje tanich zawodników na końcu rotacji. Z drugiej strony Sochan potrzebuje przede wszystkim minut, żeby odbudować wartość rynkową po nieudanym sezonie w San Antonio.
Trzy miesiące spokoju przed burzą
Do startu sezonu regularnego pozostały mniej więcej trzy miesiące, zatem Nowy Jork może jeszcze przez chwilę cieszyć się tytułem. Później zacznie się jednak najtrudniejsza część historii. Cały skład wraca, mimo to rywale będą przygotowani znacznie lepiej, a najskuteczniejszego rzucania z dystansu w playoffach nikt nie gwarantuje na zamówienie.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










