W Indianapolis nastroje przypominają obecnie stypę połączoną z nerwowym wyczekiwaniem na cud. Po ustanowieniu niechlubnego rekordu 14 porażek z rzędu i bolesnej kontuzji lidera, Tyrese’a Haliburtona, oczy fanów Indiana Pacers zwrócone są już tylko w jedną stronę: w stronę loterii Draftu NBA 2026.
Choć większość ekspertów od miesięcy debatuje, czy numerem jeden zostanie fenomenalny AJ Dybantsa, czy może Darryn Peterson, z obozu Pacers dobiegają głosy o zupełnie innym kierunku. Według cenionego insidera, Jake’a Fischera, Indiana w przypadku wygrania loterii może postawić na Camerona Boozera z Duke.
Dlaczego Boozer? Logika za „szaleństwem”
Na pierwszy rzut oka rezygnacja z potencjalnego pokoleniowego talentu, jakim jest Dybantsa, wydaje się błędem. Jednak w Indianie buduje się skład „na już”, by nie zmarnować najlepszych lat Haliburtona.
• Idealny „fit”: Boozer to nowoczesny, niesamowicie inteligentny podkoszowy. Jego gra u boku Pascala Siakama oraz nowo pozyskanego centra, Ivicy Zubaca, stworzyłaby jedną z najpotężniejszych i najbardziej wszechstronnych formacji podkoszowych w lidze.
• Geny i gotowość: Jako syn gwiazdy NBA, Carlosa Boozera, Cameron od dziecka był przygotowywany do profesjonalizmu. W swoim debiutanckim sezonie na Duke zdemolował konkurencję, zgarniając nagrody dla najlepszego gracza (POY) i debiutanta roku (ROY) konferencji ACC.
Statystyki, które nie kłamią
Boozer na uczelni Duke notuje liczby, które sprawiają, że skauci przecierają oczy ze zdumienia. Średnie na poziomie 22.7 punktu, 10.2 zbiórki oraz 4.1 asysty przy wysokiej skuteczności pokazują, że mamy do czynienia z zawodnikiem, który potrafi nie tylko kończyć akcje, ale i kreować grę – co przy Haliburtonie mogłoby stworzyć zabójczy duet.
TOP 3 PROSPEKTÓW DRAFTU 2026: PORÓWNANIE
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










