Los Angeles Lakers rozstają się z jednym z bohaterów ostatnich play-offów. Rui Hachimura otrzymał od klubu jasny komunikat: w sezonie 2026/27 nie będzie już częścią zespołu. Japoński skrzydłowy trafia na wolny rynek, a Lakers ruszają na poszukiwania nowego skrzydłowego i zmiennika pod koszem w erze Luki Dončicia.
„Nie wróci” – Lakers przekazali Hachimurze decyzję
Informację jako pierwszy podał Aron Cohen, twórca największego fanklubu Lakers na świecie (Lakers All Day Everyday), a szybko potwierdziły ją kolejne redakcje. Przekaz jest jednoznaczny: władze klubu poinformowały Hachimurę, że nie zamierzają przedłużać z nim współpracy. Dla wielu kibiców z Kalifornii to bolesna wiadomość — Japończyk trafił do Los Angeles w wymianie z Waszyngtonu w trakcie sezonu 2022/23 i szybko wtopił się w zespół u boku LeBrona Jamesa i Anthony’ego Davisa.
Hachimura stał się nieograniczonym wolnym agentem po wypełnieniu ostatniego roku trzyletniego kontraktu o wartości 51 milionów dolarów, w którym w minionej kampanii inkasował 18,2 mln dolarów. Teraz na otwartym rynku będzie szukał umowy, a wśród zainteresowanych jego usługami wymienia się między innymi Golden State Warriors i San Antonio Spurs.
Cichy sezon zasadniczy, eksplozja w play-off
Paradoks sytuacji Hachimury polega na tym, że rozstaje się z Lakers tuż po najlepszej serii pucharowej w karierze. W sezonie regularnym pełnił rolę solidnego uzupełnienia — zanotował 11,5 punktu, 3,3 zbiórki i 0,8 asysty w 68 występach, rzucając z gry z 51-procentową skutecznością i imponującymi 44,3 procenta zza łuku.
Prawdziwą wartość pokazał jednak w play-offach. Spędzając na parkiecie średnio blisko 39 minut, podniósł swój dorobek do 17,5 punktu, 4,0 zbiórki i 1,7 asysty na mecz, trafiając 54,9 procenta z gry i wręcz niesamowite 56,9 procenta za trzy punkty. Jego popisowym występem było 25 punktów w czwartym meczu półfinału Konferencji Zachodniej z Oklahomą, choć Lakers ostatecznie pożegnali się w tej rundzie z rozgrywkami.
Dlaczego Lakers odpuścili? Kwestia pieniędzy i profilu
Decyzja klubu to prosta konsekwencja szalonego początku okna transferowego. Przebudowując skład wokół Luki Dončicia, Lakers sięgnęli po Walkera Kesslera, a następnie skompletowali grupę uzupełniającą: Sandro Mamukelashvili, Quentin Grimes i Collin Sexton, zatrzymując przy tym Austina Reavesa. Ta ofensywa transferowa wyczerpała przestrzeń płacową klubu — po zatwierdzeniu ruchów Los Angeles zostało już tylko z kontraktami na poziomie minimum weterana, co przekreśliło szanse na zatrzymanie Hachimury oczekującego umowy w okolicach 20 milionów dolarów rocznie.
Nie bez znaczenia jest też profil zawodnika. Mamukelashvili jest w klubie postrzegany jako bezpośrednie zastępstwo Japończyka, a władze Lakers otwarcie szukają lepszego defensora na skrzydle oraz graczy walczących o każdą piłkę — a to akurat elementy, które przez lata bywały słabszą stroną Hachimury.
Skrzydłowy i środkowy na celowniku. Kuminga na czele listy
Po wysłaniu Deandre Aytona do Waszyngtonu (w zamian za tańszego Jadena Hardy’ego i dwa przyszłe wybory drugiej rundy) Lakers mają do obsadzenia rolę zmiennika pod koszem za plecami nowego filaru formacji podkoszowej, Walkera Kesslera. Jako potencjalnych kandydatów wymienia się Jonasa Valanciunasa i Kevona Looney’a.
Największym priorytetem pozostaje jednak wzmocnienie skrzydła. Na czele listy życzeń znalazł się Jonathan Kuminga — 23-letni, atletyczny obrońca, którego opcję kontraktową odrzuciła niedawno Atlanta. Lakers nie są tu jednak sami: o młodego skrzydłowego zabiegają również Cleveland i Hawks, przez co czas gra na niekorzyść ekipy z Los Angeles. Era Dončicia w Kalifornii właśnie nabiera ostatecznych kształtów, a jej ceną jest pożegnanie z jednym z ulubieńców publiczności.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










