Przegrana w wyścigu o LeBrona Jamesa zmusiła pretendentów do szybkiej zmiany planów. Według reportera NBA Evana Sidery’ego Miami Heat oraz Golden State Warriors skontaktowały się z DeMarem DeRozanem, sześciokrotnym uczestnikiem Meczu Gwiazd. 36-letni skrzydłowy jest przy tym gotów podpisać kontrakt za minimum dla weterana, byle tylko powalczyć o pierwszy w karierze tytuł mistrzowski.
Plan B, który uruchomił się w kilka godzin
Kiedy James wybrał Filadelfię, dwaj rozczarowani finaliści jego sagi musieli błyskawicznie działać. Zarówno Miami, jak i Golden State budowały bowiem ofensywę wokół pozyskania czterokrotnego MVP, dlatego po jego decyzji rynek wolnych agentów natychmiast ruszył z posad. Skala zaskoczenia była przy tym spora, co podkreślał sam Sidery.
Cleveland i Miami czuły się faworytami do podpisania LeBrona jeszcze tego samego ranka. Teraz oba kluby muszą się przestawić i rywalizować z nim bezpośrednio w przyszłym sezonie.
W tej sytuacji DeRozan wyrósł na najbardziej sensowną alternatywę. Co więcej, jego gotowość do gry za minimum czyni go jednym z najbardziej utytułowanych zawodników dostępnych na rynku za tak niewielkie pieniądze.
Dlaczego akurat DeRozan?
Argument sportowy jest prosty: to wciąż punktujący weteran. W minionym sezonie w barwach Sacramento Kings notował bowiem 18,4 pkt, 4,1 as., 2,9 zb. i 1,0 pr. w 77 meczach, przy 49,7% skuteczności z gry. Ponadto pozostaje wyjątkowo odporny na kontuzje, ponieważ w ciągu ostatnich pięciu sezonów opuścił zaledwie 27 spotkań.
Jego profil inaczej wygląda jednak w kontekście każdego z klubów. W Miami DeRozan miałby uzupełnić rdzeń zbudowany wokół Giannisa Antetokounmpo i Bama Adebayo, dokładając doświadczenie oraz umiejętność kreowania rzutu z półdystansu. Z kolei w Golden State jego rola byłaby jeszcze istotniejsza, ponieważ Wojownicy rozpaczliwie potrzebują punktów w chwilach, gdy Stephen Curry odpoczywa na ławce.
Nie brakuje też znaków zapytania. Przede wszystkim DeRozan nigdy nie był snajperem zza łuku, o czym najlepiej świadczy 30,2% skuteczności za trzy w całej karierze. W lidze coraz mocniej opartej na grze z dystansu może to rodzić pytania o dopasowanie, jednak jego zdolność atakowania mismatchy oraz wymuszania fauli częściowo tę lukę rekompensuje.
Sytuacja finansowa obu klubów
Tu robi się ciekawie, ponieważ ani Miami, ani Golden State nie mają pola manewru. Heat wyczerpali bowiem większość elastyczności po blockbusterowym transferze Antetokounmpo, dlatego mogą zaoferować w praktyce wyłącznie minimum dla weterana. Dokładnie w tej samej sytuacji są Wojownicy, którzy zostali ograniczeni limitem drugiego apronu i po podpisaniu Draymonda Greena również dysponują jedynie minimalnym wyjątkiem.
W przypadku Golden State dochodzi jeszcze jeden czynnik. Jimmy Butler leczy zerwane więzadło krzyżowe i wróci najwcześniej w styczniu, dlatego DeRozan mógłby wypełnić lukę na skrzydle w pierwszej części sezonu. Warto jednak dodać, że po powrocie Butlera Amerykanin prawdopodobnie zszedłby do roli rezerwowego.
Pełną mapę letnich ruchów w NBA prowadzimy na bieżąco w naszej karuzeli transferowej 2026/27.
Weteran wciąż bez finału
Cała ta pogoń ma też wymiar czysto ludzki. DeRozan został wybrany z 9. numerem draftu 2009 przez Toronto Raptors, gdzie spędził dziewięć sezonów. Następnie trafił do San Antonio Spurs w słynnej wymianie za Kawhiego Leonarda, później grał trzy lata w Chicago Bulls, a w 2024 roku dołączył do Sacramento poprzez sign-and-trade.
Mimo 17 lat w lidze, sześciu powołań do Meczu Gwiazd oraz trzech nominacji do najlepszych piątek NBA, w jego CV wciąż widnieje jedna, bolesna luka. Amerykanin nigdy bowiem nie zagrał w finałach, a tym bardziej nie sięgnął po mistrzostwo. Dlatego właśnie perspektywa gry za symboliczne pieniądze u boku Antetokounmpo albo Curry’ego wygląda dla niego wyjątkowo kusząco. Dla obu klubów byłby to natomiast tani sposób na dołożenie sprawdzonego kreatora na ostatniej prostej przebudowy.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










