To jeden z najbardziej nietypowych transferów tego lata w polskiej koszykówce. Jak informuje DraftExpress, 23-letni Jakub Urbaniak – podkoszowy Śląska Wrocław i reprezentant Polski – zdecydował się na przenosiny do BYU, czyli na akademickie parkiety NCAA. Zawodnik z doświadczeniem w ACB, EuroCupie i seniorskiej kadrze wybiera drogę, którą jeszcze kilka lat temu polscy koszykarze na tym etapie kariery praktycznie nie chodzili.
Sezon, który zmienił wszystko
Kampania 2025/26 była dla Urbaniaka przełomem. Wychowanek hiszpańskiego basketu trafił bowiem do Wrocławia na roczne wypożyczenie z Gran Canarii i niemal natychmiast stał się filarem rotacji Ainārsa Bagatskisa.
Mierzący 206 cm podkoszowy notował średnio 8,9 pkt i 5,7 zb. w 24 minuty w rozgrywkach PLK i EuroCupu. Warto dodać, że to statystyki zawodnika, który jeszcze rok wcześniej praktycznie nie grał — w Gran Canarii występował głównie w rezerwach na trzecim poziomie rozgrywkowym, choć zaliczył też debiut w ACB oraz trzy spotkania w EuroCupie.
Sam zainteresowany podkreślał po sezonie, że Wrocław odblokował jego karierę.
Kocham tych ludzi i ich energię. Mecze w Orbicie czy w Hali Stulecia są magiczne.
Debiut w kadrze u Milicicia
Nagrodą za formę było powołanie do reprezentacji. W lutowym oknie eliminacji mistrzostw świata Igor Milicić zapewnił mu debiut w wygranym w Rydze meczu z Łotwą, gdzie zapisał na koncie 2 pkt i 2 zb. Trzy dni później w Gdyni dorzucił natomiast 7 pkt i 4 zb.
Jestem szczęśliwy. Cieszy mnie fakt, że wygraliśmy dwa mecze. Jestem nowy w zespole i musiałem zapracować na swoją szansę. Myślę, że pokazałem się z dobrej strony. Moja mama jest dumna i szczęśliwa, że zadebiutowałem w kadrze. Moi najbliżsi byli na trybunach.
To właśnie ten wątek DraftExpress eksponuje najmocniej: Urbaniak wnosi do NCAA doświadczenie seniorskiej reprezentacji na poziomie FIBA, co w amerykańskich rozgrywkach akademickich wciąż jest rzadkością.
Dlaczego akurat BYU
Kontekst po stronie Cougars tłumaczy ten ruch niemal w całości. Zespół Kevina Younga przechodzi bowiem gigantyczną przebudowę – z 17-osobowego składu z minionego sezonu odchodzi aż 12 zawodników. Siedmiu trafiło do transfer portalu, a dwóch – AJ Dybantsa i Richie Saunders – usłyszało swoje nazwiska w drafcie NBA.
W rezultacie BYU wraca do rozgrywek zaledwie z pięcioma stypendystami, przy czym trzech z nich przegapiło większość poprzedniej kampanii z powodu kontuzji. Klub z Provo intensywnie łata więc skład, a rynek europejski stał się jednym z jego głównych kierunków – tuż przed Urbaniakiem do Cougars dołączył litewski combo guard Dovydas Buika.
Poziom rywalizacji będzie przy tym najwyższy z możliwych. BYU gra bowiem w konferencji Big 12, a w marcu sensacyjnie odpadło już w pierwszej rundzie turnieju NCAA po porażce z rozstawionym z jedenastką Teksasem – mimo 35 pkt Dybantsy, co było rekordem debiutanta w pierwszej rundzie.
Znak zapytania, którego nie można pominąć
Jest jednak kwestia, o której trzeba napisać wprost. Doniesienie pochodzi bowiem od DraftExpress i powołuje się na źródło, natomiast BYU nie potwierdziło transferu oficjalnym komunikatem.










