Z przedsezonowych rankingów obu konferencji wynika ciekawa rzecz, która nie zdarzyła się od bardzo dawna. Wschód ma dziś większą głębię dobrych drużyn od Zachodu, natomiast dwóch największych faworytów do tytułu wciąż należy szukać po drugiej stronie mapy. Cichym bohaterem tego lata pozostaje jednak coś zupełnie innego, czyli drugi apron.
Paradoks nowego układu sił
Diagnoza jest dwuczęściowa i pozornie sprzeczna. Z jednej strony Wschód wygląda na najbardziej wyrównaną konferencję od lat, a naprawdę dobre zespoły nie mają tam gwarantowanego miejsca w play-off. Z drugiej strony na szczycie hierarchii ligowej stoją dwie ekipy z Zachodu, San Antonio Spurs oraz Oklahoma City Thunder, opisywane jako grające we własnej stratosferze.
Kluczem do zrozumienia całej sytuacji jest migracja gwiazd. Giannis Antetokounmpo trafił bowiem do Miami Heat, LeBron James i Jaylen Brown wzmocnili Philadelphię 76ers, a Kawhi Leonard zmierza do Toronto Raptors. W rezultacie ciężar talentu przesunął się na wschodnią stronę ligi.
Dwa zespoły w oddzielnej kategorii
Tu warto zwrócić uwagę na szczegół, który mówi o współczesnej NBA więcej niż jakikolwiek transfer. Obaj faworyci nie zbudowali swojej pozycji przez skupowanie gwiazd, lecz przez draft.
W San Antonio trzon tworzą Victor Wembanyama, Stephon Castle oraz Dylan Harper, mający odpowiednio 22, 21 i 20 lat. Z kolei Oklahoma City opiera się na Shaiu Gilgeousie-Alexandrze, Jalenie Williamsie i Checie Holmgrenie. Obie drużyny straciły zresztą tego lata trochę jakości, ponieważ Spurs przegrali finały NBA, natomiast Thunder rozstali się z częścią rotacji.
Drugi apron, czyli cichy bohater tego lata
Ten wątek przewija się przez oba zestawienia, jednak żadne z nich nie stawia go w centrum. Naszym zdaniem to właśnie przepisy płacowe, nie transfery, najmocniej przemodelowały ligę.
Dowody są konkretne. Obrońcy tytułu z New York Knicks są dziś słabsi niż w czerwcu, a Rohrbach zauważa wprost, że taki właśnie jest sens drugiego apronu, czyli ściąganie najlepszych zespołów w stronę reszty stawki. Thunder z tego samego powodu oddali Lu Dorta, Aarona Wigginsa oraz Isaiaha Joe’a, tracąc głębię rotacji. Z kolei Denver Nuggets po zrównaniu oferty za Spencera Jonesa znaleźli się powyżej tego progu i wciąż nie mogą domknąć sprawy Peytona Watsona.
W praktyce oznacza to nową regułę współczesnej NBA. Zbudowanie superzespołu nadal jest możliwe, ale jego utrzymanie przez kilka lat już nie.
Lakers bez LeBrona
W Power Rankingu Los Angeles Lakers – mimo utraty jednego z najlepszych koszykarzy w historii – trafili do drugiego szeregu pretendentów obok Denver, Houston Rockets i Minnesota Timberwolves, zajmując szóste miejsce.
Fundamentem ekipy pozostaje Luka Dončić, a wokół niego pojawili się Walker Kessler, Quentin Grimes, Collin Sexton, Sandro Mamukelashvili i Matisse Thybulle, przy zachowaniu Austina Reavesa. Tu pojawiają się jednak dwie wątpliwości. Po pierwsze, wydaje się, że klub przepłacił niemal wszystkie letnie kontrakty, po drugie, kto poza Thybulle’em i Kesslerem będzie w tej drużynie grał w obronie?
Konferencja Zachodnia: bilans przed potencjałem
Konferencja Wschodnia: zdecydowanie większa głębia
Czego rankingi nie rozstrzygają
Warto pamiętać o zdrowiu, bo to ono zdecyduje najwięcej. Joel Embiid od sezonu MVP nie przekroczył 39 meczów w żadnej kampanii, transfer Leonarda wciąż czeka na zgodę ligi, a Jimmy Butler wraca po zerwaniu więzadła krzyżowego.
Do tego dochodzi zmienna, której żaden ranking nie wyceni. Filadelfia zgromadziła bowiem ogromny talent, jednak Jamesowi, Brownowi, Embiidowi, Tyresowi Maxeyowi i VJ Edgecombe’owi trzeba dopiero podzielić piłkę. Wszystkie letnie ruchy zbieramy w karuzeli transferowej.
NBA – National Basketball Association: aktualności, wyniki, tabela i analizy znajdziesz w naszym hubie: NBA.










