Russell Westbrook wciąż nie ma umowy na sezon 2026/27, choć w Sacramento notował ponad 15 pkt i blisko 7 as. na mecz. Według Evana Sidery’ego rynek w NBA praktycznie zamarł, natomiast zainteresowanie zgłasza kilka klubów Euroligi. Dla 37-letniego zdobywcy nagrody MVP byłby to pierwszy wyjazd do Europy w karierze.
Sidery: rynek zamarł, sezon może zacząć bez kontraktu
Punktem wyjścia był wpis dziennikarza opublikowany w niedzielę, którego ton nie pozostawia złudzeń.
Russell Westbrook nie generuje wielkiego zainteresowania na rynku wolnych agentów, o ile w ogóle jakiekolwiek. Wygląda na prawdopodobny scenariusz, w którym Westbrook rozpocznie sezon 2026/27 bez kontraktu. Po grze w siedmiu drużynach w ciągu ostatnich dziewięciu lat może to wkrótce oznaczać koniec jego kariery, godnej Galerii Sław.
Dwa dni później Sidery doprecyzował sytuację, informując o zainteresowaniu ze strony klubów Euroligi. Sam zainteresowany wolałby jednak zostać za oceanem, dlatego europejska ścieżka pozostaje na razie planem awaryjnym, a nie priorytetem.
Dlaczego drzwi w NBA się zamykają
Powodów jest kilka i żaden nie dotyczy wyłącznie wieku. Sacramento Kings, ostatni pracodawca rozgrywającego, wygrali zaledwie 22 spotkania i przestawili się na budowę wokół młodego trzonu z Dariusem Acuffem Jr., czyli tegorocznym wyborem draftu. Ponadto Jake Fischer informował, że klub nie planuje powrotu weterana, a spekulacje o reaktywacji współpracy z Washington Wizards również odrzucił.
Warto pamiętać, że Westbrook grał w Sacramento na rocznej umowie wartej 3,6 mln dolarów, czyli na poziomie minimum weterana. Skoro nawet taka stawka nie znajduje dziś chętnych, problem leży gdzie indziej niż w pieniądzach.
Liczby, które nie tłumaczą tej ciszy
Statystyki z minionego sezonu wyglądają bowiem przyzwoicie. W 64 spotkaniach, z czego 58 rozpoczął w wyjściowej piątce, weteran notował 15,2 pkt, 6,7 as. i 5,4 zb., dokładając przy tym sześć triple-double, czyli najwięcej w jednym sezonie od trzech lat.
Diabeł tkwi jednak w szczegółach, których surowe średnie nie pokazują. Hiszpańskie serwisy wskazują na spadek efektywności, straty, kłopoty z grą bez piłki oraz obronę pozbawioną dawnych atutów fizycznych. W konsekwencji w lidze, w której każdy zawodnik rotacji musi precyzyjnie uzasadnić swoją obecność na parkiecie, klasyczny profil Westbrooka stał się problematyczny.
Cień opinii o trudnym charakterze
Do tego dochodzi wątek, który może ważyć najwięcej. Barry Jackson z „Miami Herald” informował bowiem, że osoba blisko związana z Erikiem Spoelstrą doradziła Miami Heat ostrożność wobec tego transferu. Jednocześnie anonimowe źródło ligowe określiło rozgrywającego jako trudnego do prowadzenia.
To istotne, ponieważ Heat od kilku lat regularnie pojawiali się w spekulacjach jako naturalny kierunek dla weterana. Jeśli i te drzwi się zamykają, lista realnych opcji w NBA robi się bardzo krótka.
Czy Westbrook naprawdę przyjedzie do Europy?
Tu należy zachować ostrożność, ponieważ doniesienia są sprzeczne. Wątek euroligowy pochodzi wyłącznie od Sidery’ego, natomiast jeszcze dzień wcześniej hiszpańskie media pisały, że nie ma żadnych wyraźnych sygnałów, by zawodnik rozważał taką ścieżkę, a jego priorytetem pozostaje NBA. Wcześniej krążyły też pogłoski o ofertach z Hapoelu Tel Awiw, których jednak Amerykanin nawet nie rozważał.
Sportowo byłby to eksperyment o wysokim ryzyku. Europejska koszykówka wymaga bowiem rzutu z dystansu, gry w ciasnej przestrzeni oraz dyscypliny taktycznej, czyli akurat tych elementów, które nigdy nie stanowiły atutów Westbrooka. Mimo to jego przyjazd byłby jednym z najgłośniejszych transferów w najnowszej historii rozgrywek.
Warto na koniec przypomnieć skalę tej kariery. Czwarty wybór draftu 2008 spędził jedenaście sezonów w Oklahoma City, gdzie u boku Kevina Duranta i Jamesa Hardena dotarł do finałów NBA w 2012 roku, a w sezonie 2016/17 odebrał nagrodę MVP. Do tego dochodzi dziewięć powołań na mecz gwiazd. Wszystkie letnie ruchy zbieramy w karuzeli transferowej.










