Draymond Green podpisał z Golden State Warriors roczny kontrakt wart 27,7 mln dolarów. To dokładnie ta sama suma, z której zrezygnował na początku lata, żeby dać klubowi przestrzeń na transfer LeBrona Jamesa. Ryzykowny zakład 36-latka ostatecznie się opłacił, choć w umowie brakuje jednego istotnego zapisu.
Ryzykowny zakład, który się opłacił
Informację przekazał Shams Charania z ESPN, powołując się na Richa Paula z Klutch Sports.
Kontrakt jest ten sam, z którego Green się wypisał, by dać Warriors elastyczność w zabiegach o LeBrona Jamesa, jednak strony domknęły jego powrót we wtorek.
Sekwencja wydarzeń była nerwowa. Green odrzucił opcję zawodnika w czerwcu, tuż przed otwarciem rynku, co uchodziło wówczas za ruch zaskakujący. Następnie James wybrał Philadelphię 76ers, a jeszcze dwa dni temu skrzydłowy publicznie przyznawał, że klub nie złożył mu żadnej oferty. W konsekwencji przez kilka tygodni realnie ryzykował, że dostanie znacznie mniej pieniędzy. Ostatecznie jednak Golden State zapłaciło pełną stawkę.
Warto przy okazji rozstrzygnąć rozbieżność, która krąży po serwisach. Część redakcji pisze o 27,6 mln dolarów, inne o 27,7 mln, natomiast dokładna wartość wynosi 27 678 571 dolarów, dlatego obie liczby są po prostu efektem innego zaokrąglenia.
Szczegół pominięty w doniesieniach
Najważniejszego elementu tej umowy próżno szukać w większości relacji. Jak ustalił Anthony Slater z ESPN, nowy kontrakt nie zawiera klauzuli zakazu wymiany, choć zawodnik był do niej uprawniony.
To zmienia optykę całej transakcji. Roczna umowa bez takiego zabezpieczenia oznacza bowiem, że Warriors zachowują pełną swobodę handlową, a wygasający kontrakt Greena staje się potencjalnym aktywem transferowym przed lutowym deadlinem.
Co to oznacza dla budżetu Golden State
Konsekwencje finansowe są natychmiastowe i dotkliwe. Umowa wypycha bowiem Warriors powyżej pierwszego apronu, dlatego pozostałe miejsca w składzie klub może wypełnić już wyłącznie kontraktami na poziomie minimum weterana. Jak wyliczył Bobby Marks z ESPN, ekipa z Bay Area dysponuje trzema wolnymi miejscami i zapasem 8,3 mln dolarów poniżej drugiego progu podatkowego.
Front-court jest jednak praktycznie skompletowany. Klub zatrzymał bowiem Kristapsa Porzingisa, Ala Horforda oraz Charlesa Bassey’a, a jedynym ubytkiem został Quinten Post, który przeszedł do Memphis Grizzlies po tym, jak Golden State nie zrównało oferty opiewającej na trzy lata i 30 mln dolarów.
W tym gronie znajdzie się także Yaxel Lendeborg, jedenasty wybór ostatniego draftu, który został wybrany najbardziej wartościowym zawodnikiem Letniej Ligi NBA wygranej przez Warriors. Całość poprowadzi Steve Kerr, który przedłużył kontrakt o dwa lata.
Piętnasty sezon i miejsce w historii klubu
Liczby przemawiają za ciągłością. Dla Greena będzie to piętnasty sezon w NBA i wszystkie spędzone w jednym klubie, a jego czternastoletnia passa to druga najdłuższa aktywna seria w lidze, ustępująca wyłącznie Stephenowi Curry’emu, który w październiku rozpocznie osiemnasty sezon w Golden State.
Sportowo skrzydłowy pozostaje przede wszystkim narzędziem defensywnym i kreacyjnym. W minionym sezonie notował 8,4 pkt, 5,5 zb. i 5,5 as. w 27,5 min podczas 68 spotkań, trafiając 41,8% z gry. Co więcej, według Cleaning the Glass jego wskaźnik asyst na poziomie 27,9% plasował go w 98. zestawienia wśród podkoszowych. Warto też pamiętać, że wybrany z numerem 35 w drafcie 2012 zawodnik odebrał nagrodę dla najlepszego obrońcy ligi w 2017 roku, ma dziewięć powołań do składów All-Defensive, a jeszcze rok temu był finalistą tego wyróżnienia. Wszystkie letnie ruchy zbieramy w karuzeli transferowej.










